B O C I A N Y
FORUM MIŁOŚNIKÓW PTAKÓW I PRZYRODY

WITAMY WSZYSTKICH SERDECZNIE
I ZAPRASZAMY DO MIŁEGO SPĘDZENIA CZASU Z NAMI

BOCIANY ON-LINE 2009 INNE GNIAZDA - Szczecin - Warszewo

Wędrowiec - 2009-03-23, 19:23
Temat postu: Szczecin - Warszewo
Ulubione gniazdo Dobrochny :) Jeśłi czytasz, to pozdrawiam :)

Dzisiejszy szczeciński dodatek do Gazety Wyborczej zamieszcza artykuł o bocianach żyjących w szczecińskiej dzielnicy Warszewo.

Mieszkańcy na ratunek boćkom z Warszewa
Cytat:
Monika Adamowska 2009-03-22, ostatnia aktualizacja 2009-03-22 22:37

Wiosna przyszła. Gniazdo umocnione. Kamera zainstalowana. Warszewo przygotowało się na przylot swoich bocianów. Ale zaraz po tegorocznym sezonie trzeba będzie zmienić słup, by uratować warszewskie gniazdo, jedno z ostatnich w Szczecinie

Fot. Dariusz Gorajski / AG
Radosław Porwich i Wojciech Zbaraszewski umacniają gniazdo- Teraz już nasze bociany mogą przylatywać - mówi Radosław Porwich, administrator portalu www.warszewo.pl.

On i dwóch innych społeczników: Dorian Sierek i Wojciech Zbaraszewski przez dwie kolejne soboty umacniali słup z gniazdem. Właśnie skończyli. Bocianie mieszkanie było poważnie zagrożone, bo słup, na którym jest posadowione, jest zniszczony. Już jesienią mieszkańcy dzielnicy szukali pomocy w rozmaitych instytucjach i organizacjach zajmujących się ochroną przyrody w województwie i w kraju. Na próżno.

Warszewianie opowiadają, że gniazdo mieściło się przed laty na jednym z podwórek naprzeciwko kościoła. Później - na kominie piekarni obok kościoła (dziś to budynek gospodarczy sąsiadujący ze świątynią). W 1998 r. trzeba było komin rozebrać, bo mógł się zawalić. Ludzie wymyślili, że gniazdo przeniosą na wysoki pal tuż przy kościele. Jednak, już po przywiezieniu słupa na miejsce, okazało się, że jest za krótki. Trzeba było wkopać go płytko i od dołu umocnić deskami. Teraz deski i słup od dołu murszeją. Po zeszłorocznych wichurach słup przechylił się w stronę kościoła. Dorian Sierek przygotował więc metalową obejmę. Mężczyźni przytwierdzili ją do budynku dawnej piekarni.

- To tymczasowe zabezpieczenie, na ten sezon - mówi Wojciech Zbaraszewski. - Jak boćki odlecą, będziemy musieli znaleźć sponsora i przygotować nowy, solidny słup, na którym gniazdo będzie bezpieczne.

Magdalena Berezowska-Niedźwiedź z Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Przyrody "pro Natura", które prowadzi m.in. program ochrony bociana białego i jego siedlisk cieszy się, że warszewianie na razie skupili się na zabezpieczeniu słupa: - Od początku marca do końca września przepisy zabraniają prowadzenia prac ingerujących w samo gniazdo - mówi.

Warszewianie mają ogromny sentyment do swoich boćków. Cztery lata temu w kwietniu domagali się od ówczesnej rady osiedla, by interweniowała, bo bocian nie miał partnerki. Ornitolodzy tłumaczyli, że nawet najlepsza rada nic nie wskóra. Kazali czekać. Na szczęście wkrótce bocian znalazł towarzyszkę i odtąd zawsze przylatywała para.

Doskonały dla bocianiej rodziny był 2008 r. Para z Warszewa doczekała się aż pięciu młodych. Wychowały się cztery.

Mieszkańcy na osiedlowym portalu www.warszewo.pl wybrali imiona dla pary ptasich rodziców. Głosowało w tej sprawie 400 osób. Zwyciężyła wersja Antek i Tosia, bo boćki mieszkają przy kościele św. Antoniego z Padwy.

Od ubiegłego roku bocianie gniazdo nieustannie podgląda zamontowana na kościele kamera. Ptasie zwyczaje śledzić można na osiedlowym portalu. Dlatego mieszkańcy wiedzieli, że w ubiegłym roku boćki przyleciały dokładnie o godz. 11.37 już 26 marca. Przez 38 minut siedziały w gnieździe, a później poleciały na żerowisko i wróciły po zmierzchu.

Z ostatniego spisu bocianów (w 2004 r.) wynika, że w Szczecinie mamy ten gatunek jeszcze w czterech miejscach: na Warszewie, Skolwinie, Gumieńcach i w Śmierdnicy. W całym woj. zachodniopomorskim jest ponad 2100 par, a w kraju ponad 52 tys.

Ela237 - 2009-04-01, 20:34

W Warszewie też już jest bocian.
Wędrowiec - 2009-04-11, 17:14
Temat postu: Czerwone porsche :(
Artykuł z dzisiejszej Gazety Wyborczej, lokalnego dodatku szczecińskiego
http://miasta.gazeta.pl/s...ias=2&startsz=x


Cytat:
Bocianowi żona jest obojętna
Monika Adamowska 2009-04-10

U bocianów nie widać więzi między partnerami. Jest więź z gniazdem, bo liczba miejsc lęgowych jest ograniczona. To jest tak, jakby pani wyszła za mąż za czerwone porsche, a kto nim kieruje było obojętne - o bocianich zwyczajach mówi ornitolog prof. Dariusz Wysocki.

Na szczecińskim Warszewie przetrwało jedno z ostatnich bocianich miejskich gniazd. Wśród mieszkańców dzielnicy ptaki cieszą się ogromną sympatią. Warszewianie interweniują, gdy bociana nie ma za długo, brakuje mu partnerki albo kiedy przechyli się jego gniazdo. Ptak stał się jednym z symboli dzielnicy (m.in. jest w logo dzielnicowego portalu).

Od dwóch lat warszewskie bociany przez całą dobę podglądać można w internecie (na stronie www.warszewo.pl poprzez zawieszoną na dachu kościoła kamerę). Niemal każdy ich ruch komentują internauci z całej Polski, a nawet z zagranicy. Wybrali parze imiona: Tosiek i Tośka (bo gniazdo mieści się przy kościele pw. św. Antoniego). Zastanawiają się, czy zawsze przylatują te same ptaki? Przekazują informacje o bocianich zwyczajach.

O faktach i mitach na temat bocianów rozmawiamy z ornitologiem z Uniwersytetu Szczecińskiego

Rozmowa z prof. Dariuszem Wysockim*.

Monika Adamowska: Skąd u szczecinian taka wręcz bocianomania?

Prof. Dariusz Wysocki: Naturalne, że duży piękny ptak, którego można obserwować z bliska, wzbudza zainteresowanie. To piękne i pocieszające, że jeszcze tak daleko nie odeszliśmy od natury i potrzebujemy tego kontaktu. Dzięki internetowi ludzie mogą widzieć z bliska i żywo reagują.

Dyskutują na forach. Przeżywają, pytają np., czy to ciągle ten sam bocian?

- Generalnie bociany związane są z gniazdem. Trwałość związku nie ma odniesienia do partnera tylko właśnie do miejsca lęgu. I dopóki każde z nich żyje, będzie wracać w to samo miejsce. Najpierw przylatuje samiec, później samica. Bocianowi ona jest w zasadzie obojętna. W jednej z publikacji opisana jest taka sytuacja, że bocian zajął gniazdo, a następnie przyleciała ona. Wszyscy byli pewni, że to jego żona z poprzedniego roku. On przyjął ją z całą powitalną ceremonią i żyli w najlepszej komitywie przez trzy dni. Aż tu wraca rzeczywista pani bocianowa, zaobrączkowana w zeszłym roku. Panie stoczyły ciężki bój o gniazdo.

A on?

- Stał na brzegu stodoły i przyglądał się. Małżonka przepędziła uzurpatorkę. Zajęła gniazdo. Wtedy podleciał i powitał ją z taką samą ceremonią jak wcześniej tamtą. U bocianów nie widać więzi między partnerami. Jest więź z gniazdem, bo liczba miejsc lęgowych jest ograniczona.

A ludzie mówią, że to takie wierne sobie ptaki - związek na całe życie.

- Nic z tego. To jest tak jakby pani wyszła za mąż za czerwone porsche, a kto nim kieruje było obojętne.

W porsche miałabym pewnie marne szanse wygrać z nową partnerką.

- Ale mamy powiedzenie "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" czy "my home is my castle". Prawowity właściciel ma pewną siłę. Tak samo jest w świecie ptaków. Te, które już mają swoje terytorium, są bardziej zmotywowane, pewniejsze siebie, agresywniejsze. Prawie zawsze wygrywa właściciel terytorium. Musi być już naprawdę poważna sytuacja, by zwyciężył uzurpator.

Kilka lat temu bocian z Warszewa długo był sam. Rada osiedla szukała informacji, co się stało.

- Termin przylotu jest sprawą indywidualną. Im lepsza kondycja ptaka, tym szybciej przylatuje. Samce są bardziej zmotywowane, bo muszą ciężej walczyć o terytorium. Dlatego zwykle są wcześniej. Samica często tydzień, dwa później.

Jego samiczka mogła nie przeżyć, bo proszę pamiętać, że one w Afryce na zimowiskach nie mają łatwego życia. Żywią się głównie szarańczą, a kiedy tam są opryski szarańczy, giną. Przeszkadza im też długotrwała susza. Kiedyś na wschód Polski przyleciał bociek ze strzałą w szyi. A więc ktoś do niego strzelał. Musiał mieć dużo szczęścia i siły, że w ogóle tu dotarł.

Jeżeli partnerka boćka nie przetrwała, a w poprzednim sezonie w okolicy był niski sukces lęgowy, czyli niewiele młodych się wychowało i przeżyło, to ma mniejsze szanse na nową partnerkę. Teren nie jest atrakcyjny. To nie są rozległe łąki. Np. nad jeziorem Miedwie o nową partnerkę dużo łatwiej niż na skraju miasta. A skoro jednak się znalazła, to albo w końcu wróciła jego żona, która miała kłopoty po drodze, albo udało się znaleźć nową. Żeby to wiedzieć, musiałyby być zaobrączkowane. A nie słyszałem, by w Szczecinie ktoś obrączkował bociany.
Internauci zastanawiają się, czym się różni samiec od samicy?

- Niczym. Nie ma dymorfizmu płciowego u bocianów. Generalnie u ptaków występuje on tam, gdzie jest różnica w inwestycji rodzicielskiej. To z rodziców, które ma większy udział w wychowaniu młodych, wygląda skromniej. To, które mniej inwestuje, jest bardziej ozdobne, większe.

Najpiękniejsze na świecie są ptaki rajskie, niebywała feeria barw, kształtów piór, niezwykłe zachowania. Te ptaki mają taką biologię, że samce w sposób bardzo wyszukany zalecają się do samiczek, następnie dochodzi do zazwyczaj jednej kopulacji, po której samiczka się oddala i sama buduje gniazdo. Sama wychowuje młode, karmi. Od samca ma tylko geny, nic więcej. Samiec, by przekonać ją, że ma takie świetne geny, wykształca różne "przeszkadzajki" - te wymyślne pióra, które mu bardzo utrudniają życie. Taki jest sens dymorfizmu. Samiec, który nic nie daje samiczce i jej dzieciom poza genami, musi ją przekonać do swoich genów. Samiczce podoba się ten z pięknymi kolorami. Ona wie, że skoro on utrzymał ten piękny ogon, piękne pióra, wszystko ma symetryczne, to znaczy, że on jest "supermanem". Bo "cienki bolek" dawno wpadłby w szpony krogulca czy innego drapieżnika i nie przeżyłby. A ten żyje, więc musi być sprytny, mieć świetny wzrok, słuch.

Ten samiec, który nie tylko daje nasienie, ale i karmi, opiekuje się, wychowuje, nie musi stroić się w piórka. W takich przypadkach nie ma różnicy między samicą i samcem np. u łabędzi, gęsi czy właśnie u bocianów. U bocianów jest pełny podział obowiązków. Samiec w pierwszym okresie dużo więcej karmi niż samiczka. Ona musi grzać maluchy. Z tym równouprawnieniem idzie brak różnic w wyglądzie.

Gdy jedno z pięciorga młodych z Warszewa nie przeżyło, forumowicze zaczęli dyskutować o kronizmie.

- Nie słyszałem o konkretnych przypadkach kronizmu, czyli zjadania własnych dzieci, u bociana. Ale słyszałem o kainizmie, czyli zabijaniu albo wyrzucaniu z gniazda słabszych braci. Choć kronizmu nie wykluczam, bo przecież bocian zjada padlinę.

Skąd wzięła się wiara w to, że bocian przynosi szczęście?

- Sięga czasów przedsłowiańskich. Przypuszcza się, że bociany przylatują mniej więcej dziewięć miesięcy po przesileniu. Po tej najkrótszej nocy, która w czasach pogańskich prawdopodobnie w wielu miejscach była poświęcona bogom płodności. Odbywały się orgie. A dziewięć miesięcy później rodziły się dzieci i właśnie w tym samym czasie przylatywały bociany.

One także w kulturze afrykańskiej postrzegane są jako przynoszące szczęście. Tam dlatego, że pojawiają się wraz z porą deszczową. U nas dzieci, a tam deszcz, to szczęście.

Cieszy się sympatią. Czy może być groźny?

- Bocian jest drapieżnikiem z potężną bronią w postaci dzioba i może nim zrobić krzywdę. Trzeba o tym pamiętać. Akurat nie słyszałem o tragedii z udziałem bociana, ale był przypadek czapli, która zabiła obrączkarza. Ona celuje dziobem w oko. Oczodół jest cienki, więc uszkodziła mózg.

Na forach mamy opinie, że bociana dłużej zatrzymać można dbając o porządek w gnieździe. Internauci wręcz wytykają, że Niemcy to robią, wyrzucają sznurki, koszą trawę, a Polacy nie.

- Akurat wynoszenie sznurków jest bardzo zasadne, bo młode mogą się zaplątać i w efekcie dojdzie do martwicy kończyn czy nawet śmierci. Ale koszenie to już chyba malowanie trawy na zielono. Trawa nie bywa przyczyną porzucenia gniazda.

Są też inne głosy, by nic nie robić, bo bocian "wyczuje ingerencję człowieka, jego zapach i porzuci gniazdo".

- To pomylenie bociana z dzikim zwierzęciem. Dzikie ssaki mają doskonały węch i boją się człowieka, choć nawet - jak widać w Szczecinie - część dzików przestała być dzika. Ptaki raczej nie mają węchu. Są oczywiście gatunki, które czują zapachy, ale nie w naszej strefie klimatycznej, np. sępy Nowego Świata [mniejsi krewni kondorów - red.], z którymi nasz bocian jest spokrewniony.

Jednak nic nie wiadomo o tym, by bocian miał węch. A nawet jeśli by tak było, to pamiętajmy, że on przeniósł się blisko człowieka, nie dlatego, że mu przeszkadzamy.

Dlaczego gniazdo na - kiedyś wiejskim, ale dzisiaj już miejskim - Warszewie jest dla nich ciągle atrakcyjne?

- Nie jest. Zajmują je, bo są kłopoty ze znalezieniem nowych miejsc lęgowych. Ale musimy mieć świadomość, że to gniazdo na Warszewie wkrótce przestanie być czynne. Niebawem będziemy świadkami tragedii - będą z niego wyrzucane, zabijane dzieci. Nie będzie ich czym wykarmić.

Przez rozbudowę dzielnicy będzie za daleko do żerowiska?

- Oczywiście. To gniazdo zaniknie. Tak jak już zanikło gniazdo w Płoni. Spodziewam się, że biorąc pod uwagę tempo zabudowy, zostało niewiele czasu, może tylko rok, dwa. Być może jeszcze bociany będą przylatywać na Warszewo, ale już będą miały problem z wykarmieniem i wyprowadzeniem dzieci.


* Dariusz Wysocki jest ornitologiem, dr. hab. nauk biologicznych, prof. Uniwersytetu Szczecińskiego, kierownikiem Katedry Anatomii i Zoologii Kręgowców, prodziekanem ds. nauki na wydziale nauk przyrodniczych US


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group