B O C I A N Y Strona Główna

B O C I A N Y
FORUM MIŁOŚNIKÓW PTAKÓW I PRZYRODY

WITAMY WSZYSTKICH SERDECZNIE
I ZAPRASZAMY DO MIŁEGO SPĘDZENIA CZASU Z NAMI

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload
 Ogłoszenie 



Poprzedni temat «» Następny temat
INFORMACJE PRZECZYTANE, ZASŁYSZANE
Autor Wiadomość
dobrochna 
gwarek gaduła


Dołączyła: 27 Lut 2007
Posty: 4038
Skąd: Szczecin-Os.Majowe
Wysłany: 2008-02-15, 22:05   

Oryginał powyższego artykułu.Jak zwykle daje miniaturkę w celu lepszej czytelności po powiekszeniu. ;)

 
 
dobrochna 
gwarek gaduła


Dołączyła: 27 Lut 2007
Posty: 4038
Skąd: Szczecin-Os.Majowe
Wysłany: 2008-02-15, 22:09   Na ptasią modę

Na ptasią modę,czyli wiosną samca wybiera się po kolorze - "Polska"

 
 
dobrochna 
gwarek gaduła


Dołączyła: 27 Lut 2007
Posty: 4038
Skąd: Szczecin-Os.Majowe
Wysłany: 2008-02-16, 11:32   

Pozostałe "nieptasie" Informacje ze świata przyrody>>. :052:
 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8113
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-08-03, 21:42   

http://www.foxnews.com/story/0,2933,396182,00.html

Montauk Monster to najczęściej pojawiajaca się fraza w wyszukiwarkach amerykańskich.

Fotki z artykułu, pochodzące z Gawker Media, wyjątkowo skopiowałam, na wszelki wypadek, bo nie wiem, kiedy znikną.

Tak czy siak, to coś ponoć znaleziono na plaży trochę na północ od NY, na jednej z wysp, kilka dni temu.

Czy to mistyfikacja, czy grafika komputerowa, czy wybryk natury, czy też efekt ludzkich makabresek w stylu szalonego Frankesteina? Nie wiadomo. Obok znajduje się ośrodek zajmujący się zwierzęcymi chorobami. Nagrzebali w genomie, czy przeszczepili głowę, a doświadczenie uciekło?

Wygląda makabrycznie, jak wielki pies bez futra, z przednimi łapami na kształt ni to płetw, ni skrzydeł i z pyskiem gadzio-psim.

_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
  Wysłany: 2008-09-03, 13:07   Smutne, ale prawdziwe

Arktyka staje się wyspą

Statki mogą już żeglować wzdłuż brzegów Syberii. Na topniejących krach toną białe niedźwiedzie.


Na biegunie północnym jest coraz mniej lodu. Zdjęcia wykonane przez NASA trzy dni temu pokazały, że po raz pierwszy od prawie 125 tys. lat (!) dwa przesmyki łączące Atlantyk i Pacyfik są w tej chwili rozmarznięte.

- To historyczne wydarzenie, oba przejścia są otwarte - ogłosił profesor Mark Serreze z amerykańskiego National Snow and Ice Data Center.

Armatorzy już zacierają ręce i planują wykorzystać nową morską trasę dla statków. Ale naukowcy biją na alarm. To wydarzenie ujawnia bowiem skalę szkód, do których doszło na skutek globalnego ocieplenia.

Jeszcze trzydzieści lat temu lód szczelnie skuwał Arktykę cały rok, od Kanady po brzegi Rosji. Dopiero w ostatnich latach jeden z dwóch przesmyków biegnących wzdłuż brzegów Syberii, północno-wschodni oraz północno-zachodni wśród wysp na północy Kanady, stawał się otwarty dla żeglugi. Nigdy jednak oba naraz. Przepłynięcie ich, gdy były pokryte lodem, było żeglarskim odpowiednikiem zdobycia Mount Everestu.

Nie dziwi więc sensacja, jaką wywołały zdjęcia NASA. Widać na nich, że oba przejścia nie są zamarznięte, a Arktykę można opłynąć bez wsparcia lodołamaczy.

Otwarcie obu szlaków oznacza ogromne oszczędności dla firm transportowych. Płynące przejściem północno-wschodnim statki niemieckiej Beluga Group będą oszczędzać aż 4 tys. mil morskich podczas rejsu z Niemiec do Japonii. Pierwszy statek ruszy w taką drogę już w przyszłym roku. Będzie to na razie rejs próbny, ale według prognoz szlaki te mogą pozostać żeglowne nawet cały rok.

Niestety, co dla armatorów jest oszczędnością, dla zwierząt zamieszkujących te rejony jest sprawą życia i śmierci. Niedźwiedzie polarne większość roku spędzają właśnie na krze, której z roku na rok ubywa. Lodowe wysepki po prostu topnieją, a niedźwiedzie są zmuszone płynąć w poszukiwaniu lądu lub zamarzniętej wody. Ich instynkt prowadzi je często tam, gdzie pokrywy lodowej już nie ma.
Naukowcy i rybacy coraz częściej widują grupki niedźwiedzi płynących do brzegów oddalonych nawet o tysiąc kilometrów. Większość z nich tonie.

- Szybkość topnienia pokrywy jest większa, niż ktokolwiek przypuszczał - uważa Lewis Gordon Pugh, brytyjski odkrywca i podróżnik.

Niektórzy badacze twierdzą, że w 2030 roku Arktyka pozostanie jedynie wysepką lodu. Według innych już za pięć lat podczas cieplejszych miesięcy statki będą mogły stanąć na biegunie północnym.

Wtóruje tej opinii profesor Serreze. Według niego Arktyka weszła w "spiralę śmierci" - każdego roku więcej lodu topnieje, niż potem przybywa. Inni naukowcy, jak prof. James Lovelock z Oksfordu, mówią otwarcie, że musimy zacząć sterować klimatem ręcznie, by zwalczyć globalne ocieplenie.


źródło:

http://www.polskatimes.pl...wyspa,id,t.html
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-09-04, 12:02   

Amerykańscy naukowcy odkryli skuteczną strategię likwidowania much. Wszystko dzięki temu, że wiemy, w jaki sposób te owady próbują unikać śmierci.

Wszyscy znamy to frustrujące doświadczenie: denerwująca mucha bzyczy wprost nad twoim uchem. Próbujesz ją pacnąć. Raz, drugi. Wszystko na nic. Nieznośny owad gra ci na nosie. Ale koniec żartów.

Nowe podejście polega na zmianie optyki. Nie skupiamy się na musze, bo ta zawsze odgadnie, gdzie uderzy packa. - Najlepiej mierzyć w cel położony też przed miejscem, z którego mucha zrywa się do lotu - zaleca dr Michael Dickinson, szef zespołu badawczego z California Institute of Technology.
Wyniki badań nad sposobami przetwarzania informacji u much opublikowano w piśmie "Current Biology".

Uczeni między innymi sfilmowali owady uciekające przed zagrożeniem, po to by na zwolnionym tempie przeanalizować ich sposób poruszania. Okazało się, iż mucha, zamiast po prostu odskoczyć w jakimś dowolnym kierunku, w ułamku sekundy dokładnie planuje swoją ucieczkę. Nim wykona jakikolwiek ruch, zmienia pozycję tułowia, ustawiając się do skoku w wybranym kierunku.

Jeśli zechcesz pacnąć muchę od tyłu, przesunie ona środkowe odnóża nieco do przodu, a następnie odchyli tułów. W ten sposób zajmie idealną pozycję, by skoczyć do przodu. Jeśli próbujesz od przodu, owad, poruszając tymi samymi odnóżami, cofnie się nieco do tyłu i dopiero wtedy skoczy.

Co robi, gdy zagrożenie zbliża się z boku? Odnóża pozostają nieruchome, a odwłok przechyla się w stronę przeciwną do tej, z której nadciąga zagrożenie. Dzięki temu ustawienie się do ucieczki zajmuje musze zaledwie jedną dziesiątą sekundy. Odskok - tylko dwie dziesiąte.

- Zdziwiło nas, że mucha tak starannie wybiera kierunek skoku. Przebieg tego procesu uświadamia nam, jak szybko system nerwowy muchy jest w stanie przetwarzać dane płynące ze zmysłów. Owad potrafi błyskawicznie łączyć informacje ze zmysłu wzroku z danymi, które biegną z odnóży.

Dzięki temu jest w stanie osiągnąć najwłaściwszą do odskoku pozycję ciała - analizuje dr Michael Dickinson. Entomolodzy pracują teraz nad rozwiązaniem zagadki, w jaki sposób mózg muchy dokonuje tak niezwykłych kalkulacji. - Mamy tu do czynienia ze złożonym procesem. Obecnie próbujemy w mózgu owada zlokalizować obszar odpowiedzialny za tego typu zachowania, co pomoże nam je lepiej zrozumieć - objaśnia doktor Dickinson.

- Mam nadzieję, iż następnym razem ludzie, poznawszy niezwykłe właściwości muchy, dadzą jej jeszcze jedną szansę, nim zdecydują się za pomocą packi zakończyć jej życie. Chciałbym, aby przedtem każ-dy z nas pomyślał dwa razy - rozmarza się naukowiec.



http://www.polskatimes.pl...muche,id,t.html
 
 
maja 
ara



Dołączyła: 05 Lut 2006
Posty: 1871
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-09-05, 17:03   

W temacie pacek na muchy, to wiem, że musi być ażurowa, inaczej mucha wyczuwa powiew powietrza i tyle ją widzieliśmy.
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-09-05, 22:04   

Maju, przykro powiedzieć ja jestem okrutniejsza, bo ja sprayem je traktuję..... i padają hurtowo :(
 
 
Ketrab75 
gwarek gaduła



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 04 Lut 2006
Posty: 2382
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2008-09-06, 18:10   

Packi sprzedawane w Anglii muszą mieć na środku tzw. dziurkę ostatniej szansy, jestem ciekaw ilu muchom się udaje... :/:
_________________

 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-09-06, 19:06   

Jedna dziurka to chyba wielu muchom życia nie ocali :(
 
 
dobrochna 
gwarek gaduła


Dołączyła: 27 Lut 2007
Posty: 4038
Skąd: Szczecin-Os.Majowe
Wysłany: 2008-10-30, 17:57   Zagadka Potwora z Montauk

2008.08.03 , nevra napisał/a:
http://www.foxnews.com/story/0,2933,396182,00.html
Montauk Monster to najczęściej pojawiajaca się fraza w wyszukiwarkach amerykańskich[...].

Ponieważ nie wiem,czy informacje są archiwizowane-przedstawiam artykuł w całości z wp.pl 29.10.2008.
Cytat:
Na przełomie lipca i sierpnia 2008 r. ujawniono fotografie zwłok zwierzęcia nieznanego nauce. Pierwsza wzmianka o Potworze z Montauk i zdjęcia tego stworzenia pojawiły się 29 lipca 2008 r. na stronie internetowej Gawker.com. Podano, że opublikowane tam zdjęcia wykonała Christina Pampalone. Jednak już 31 lipca na wielu internetowych stronach zaprezentowano kolejne zdjęcia Potwora z Montauk, do których autorstwa przyznawała się Jenna Hewitt.
Hewit z trójką przyjaciół wybrała się na plażę w Montauk na Long Island i wykonała serię zdjęć tajemniczego zwierzęcia. Kolejne doniesienia wskazują, że być może nie mamy do czynienia z internetową legendą, lecz jest to faktyczna kryptozoologiczna zagadka.

Domniemany "potwór" nie był duży - długość jego ciała oszacowano na ok. 90 cm. Stworzenie nie przypomina żadnego znanego zwierzęcia, a dopatrzeć się w nim można cech kilku gatunków, tak ssaków, jak i gadów.
- Gdy pokazywałem ludziom te zdjęcia, to w pierwszej chwili mówili, że to martwy pies - stwierdził w wypowiedzi dla mediów Ryan O'Shea, jeden z przyjaciół Hewitt i świadek zajścia. - Po chwili jednak, patrząc na pazury i zęby tego stworzenia stwierdzali, że to coś innego, niezwykłego.
- Widziałam to zwierzę kilka tygodni temu - zapewniała Joann Dileardo. - Buszowało w krzewach na skraju Roe Avenue w Patchogue, niedaleko Montauk. Przez chwilę przyglądałam się temu stworzeniu, bo nie miałam pojęcia, co to jest. Najpierw pomyślałam, że to może świnia, bo miało bezwłosą skórę, ale świnia to nie była.

Kolejnym świadkiem była Elizabeth Barbeiri. Wg jej oświadczenia, widziała ona Potwora z Montauk 14 lipca, gdy była z rodziną w Gurney's Inn. Według niej, zwierzę kręciło się w pobliżu tego lokalu położonego we wschodnim rejonie Montauk.

- Był wielkości lisa, tyle że bez futra, za to o szarej skórze - twierdzi Ryan Kelso, który także spotkał żywego jeszcze Potwora z Montauk. - Oczy miał, jak kret i poruszał się ociężale. Byłem z kilkoma znajomymi i nikomu z nas to zwierzę się nie spodobało. Uznaliśmy, że choć nie wiemy co to jest, to trzeba je zostawić w spokoju.
Kolejny świadek, to Lavey Fater, surfer wędrujący brzegiem morza.

- To było bezwłose, tłuste i włóczyło się po wydmach, nie wiadomo po co - zapewnia Fater. - Nie poświęciłem mu wiele uwagi, bo spieszyłem się do swoich zajęć.
Czy Potwór z Montauk był rzeczywiście zwierzęciem z nieznanego nauce gatunku? Może to jednak mutant, stworzenie z poważną wadą genetyczną, na co może wskazywać fakt, że zwłoki odkryto w pobliżu Plum Island Animal Research Facilities, ośrodka gdzie eksperci badają choroby zwierząt.

Na razie brak informacji o tym, co stało się ze zwłokami i czy jakiś naukowiec oficjalnie przeanalizował budowę zwierzęcia oraz pobrał próbki DNA. Biorąc pod uwagę wszystkie informacje trzeba zadać pytanie: Potwór z Montauk to mutant znanego gatunku, kryptozoologiczna zagadka, czy, niestety, umiejętnie spreparowana legenda? Na jednoznaczną odpowiedź trzeba będzie poczekać.

Tadeusz Oszubski

niewiarygodne.pl

A jednak zagadki nie rozwiązano jeszcze.Hm...A może to faktycznie jakieś mutanty,tak jak w przypadku Suma ludojada>> odkrytego w Gangesie?
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-22, 03:23   

Brytyjskie pingwiny przepadają bez śladu

Lewis Smith
2009-01-20

Pingwiny z zagrożonego wyginięciem gatunku skoczy w tajemniczy sposób znikają z wysp odległego brytyjskiego archipelagu na południowym Atlantyku.

Pingwiny z zagrożonego wyginięciem gatunku skoczy w tajemniczy sposób znikają z wysp odległego brytyjskiego archipelagu na południowym Atlantyku. W ciągu pół wieku z wysp Tristan da Cunha i Gough, które podlegają gubernatorowi zamorskiego terytorium Świętej Heleny, zniknęło już ok. 2 milionów ptaków.

Niegdyś ogromna populacja pingwinów, które żyły na tych wyspach, zmniejszyła się tak dramatycznie, że obecnie gatunkowi grozi całkowite wymarcie. Rząd brytyjski został oskarżony przez ekologów o przyczynienie się do wyginięcia tych ptaków. Z obu wysp znikło już 90 proc. pingwinów - na wyspie Tristan ptaki zaczęły wymierać już 130 lat temu. Na Gough od 45 lat skocze z podgatunku Eudyptes moseleyi znikają w tempie 100 sztuk dziennie.

cd. http://www.polskatimes.pl...sladu,id,t.html
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
 
Web bociany.org.pl