B O C I A N Y Strona Główna

B O C I A N Y
FORUM MIŁOŚNIKÓW PTAKÓW I PRZYRODY

WITAMY WSZYSTKICH SERDECZNIE
I ZAPRASZAMY DO MIŁEGO SPĘDZENIA CZASU Z NAMI

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload
 Ogłoszenie 



Poprzedni temat «» Następny temat
Informacje o ptakach /ciekawostki/
Autor Wiadomość
Wędrowiec 
gwarek gaduła



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 4755
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2009-01-23, 18:46   

Polecam artykuł Sławomira Zagórskiego z dzisiejszej Gazety Wyborczej poświęcony pewnej samiczce szlamika, która ma w sobie coś z wędrowca :)
http://wyborcza.pl/1,7547...__by_latac.html


Urodzony, by latać


"Jak długo może lecieć ptak bez odpoczynku? Trzy godziny? Pół dnia? Dzień i noc? Dwie doby? Ornitolodzy sami przecierali oczy ze zdumienia, gdy okazało się, że ptasia rekordzistka przeleciała za jednym zamachem 11 680 km. Zabrało jej to niespełna osiem i pół doby


Rekord został pobity jesienią 2007 r. Dokonała tego niewielka samica szlamnika (Limosa lapponica baueri) oznaczona kryptonimem E7. Szlamniki to ptaki wielkości gołębia z rzędu siewkowych. Mają one stosunkowo długie nogi i dzioby (to typowe przystosowanie do żerowania w płytkiej wodzie i wygrzebywania jedzenia z mułu).

Naukowcy od dawna wiedzieli, że ptaki te są świetnymi podróżnikami - długodystansowcami. Szlamniki z podgatunku baueri lato spędzają na Alasce, a jesienią udają się aż na Nową Zelandię. Z kolei wiosną lecą z powrotem na północ, zatrzymując się po drodze w Chinach.

Najkrótszy dystans pomiędzy Nową Zelandią a Alaską to ponad 10 tys. km. Przez długie lata nie wiadomo było jednak, którędy dokładnie wiedzie szlak podróży szlamnika, czy i ile razy ptak odpoczywa po drodze, które wyspy Pacyfiku do tego wykorzystuje itd.

Odpowiedzi na te pytania pozwoliła udzielić dopiero nowoczesna technika. Kilkunastu ptakom wszczepiono (pod narkozą) specjalne nadajniki wielkości baterii paluszka. Umieszczano je pod otrzewną, a na zewnątrz ciała wyprowadzono sterczącą z tyłu antenkę. Sygnały emitowane przez nadajniki odbierało kilka satelitów. Dzięki temu siedzący wygodnie przed ekranami komputerów ornitolodzy mogli śledzić godzina po godzinie, dzień po dniu trasę przemierzaną przez dzielne ptaszki.

Osiem dni i nocy bez wytchnienia

24 marca 2007 r. samica E7 opuściła gościnne tereny Nowej Zelandii, gdzie spędziła zimowe miesiące (wtedy było tam lato i dobrego jedzenia w bród), i udała się na północny zachód. Choć po drodze mogła odpocząć na jednej z wielu wysp Pacyfiku, leciała ciągiem aż do Morza Żółtego. Dotarła tam po siedmiu dobach i dziewięciu godzinach podróży, przemierzywszy - bagatela - 10 300 km. To był światowy rekord.

Ornitologom jeszcze dziesięć lat temu wydawało się, że żaden ptak na świecie nie jest w stanie przelecieć bez przerwy więcej niż 6 tys. km. Teraz trzeba było zrewidować te wyliczenia.

Ale to nie koniec historii. Po kilkutygodniowym odpoczynku 2 maja ptaszek pofrunął na Alaskę - miejsce letnich godów. Tym razem marne 6,5 tys. km pokonał w sześć dni.

Na pełnej jedzenia Alasce (tamtejsza delta Yukon-Kuskokwim to wymarzone wprost miejsce dla szlamników - w lecie pełne bezkręgowców, którymi można się najadać do woli, a jednocześnie wolne od drapieżników) E7 spędziła blisko cztery miesiące. O tym, czy została w tym czasie mamą, naukowcy nie wiedzą, bo nadajnik nie przekazywał tego typu informacji. Prawdopodobnie wydała jednak na świat czworo młodych, wysiadując wcześniej na zmianę z mężem (on w dzień, ona w nocy) jaja przez trzy tygodnie.

Po odchowaniu dzieci nadeszła pora napychania sobie brzucha przed podróżą, a 30 sierpnia na ostateczne opuszczenie delty Yukon-Kuskokwim i udania z powrotem na Nową Zelandię. Tym razem podróż trwała równo osiem dni i nocy plus pięć godzin. A przemierzony dystans - kolejny, fantastyczny rekord lotu bez odpoczynku - równe 11 680 km!

Żołądek się kurczy, serce rośnie

Jak to możliwe, że ptaszek nie zatrzymał się przez tak długi okres ani na chwilę? Nie przysiadł na choćby krótki odpoczynek na Hawajach? Nie napił ani razu wody? Nie dał odetchnąć napinającym się bezustannie mięśniom i bijącemu jak szalone sercu?

Ornitolodzy musieli zaufać elektronicznym wskaźnikom i nie pozostało im nic innego, jak w rekord uwierzyć. Natomiast dyskusje tłumaczące ten fenomen trwają do dziś.

Po pierwsze, trudno było zrozumieć, jak ptaszkowi starczyło na tak długi wysiłek paliwa (w przypadku szlamnika jest to tłuszcz). - Wcześniejsze wyliczenia fizjologów wskazywały, że po sześciu-siedmiu dniach paliwo musi się skończyć - mówi prof. Włodzimierz Meissner z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego.

Ptaszek przed podróżą robi, co może, by najeść się na zapas. W efekcie przed startem wygląda jak obciągnięta skórą kula tłuszczu. Trudno mu nawet utrzymać równowagę. Ale i tak tego tłuszczu jest w końcu ograniczona ilość. Czym więc żywiła się jeszcze E7 przez tak długi lot?

- Mięśniami - tłumaczy prof. Meissner. - Mięśnie na piersiach ptaka to też niezłe źródło kalorii, a gdy ptak powoli spala własne białka, pozbywa się też sporego ciężaru do dźwigania w czasie, kiedy sam waży mniej. W efekcie po dotarciu do celu wyczerpany podróżnik musiał przypominać Twiggy (słynna modelka przy wzroście 165 cm ważyła 40,5 kg, E7 zaś po osiągnięciu Nowej Zelandii ważyła połowę tego, co na Alasce).

Ale spalanie własnego tłuszczu i mięśni to wciąż za mało. Okazuje się, że szlamniki, szykując się do podróży, zmieniają zarówno swoją fizjologię, jak i anatomię. I tak np. wyraźnemu zmniejszeniu ulega żołądek i jelito, natomiast powiększeniu serce i liczba czerwonych ciałek krwi. Ponieważ przez kilka dni ptak niczego nie je i układ pokarmowy nie ma nic do roboty (natomiast swoje waży), można go na jakiś czas zredukować. Z kolei serce pracuje przez cały lot jak szalone, dlatego jego waga zwiększa się aż o jedną czwartą - z trzech do czterech gramów.

Prawie jak boeing

To nadal nie koniec problemów. Trzepoczący cały czas skrzydłami ptaszek się grzeje i musi jakoś się tego ciepła pozbyć. Kłopot w tym, że ptaki nie mają gruczołów potowych i nie pocą się. Ale i na to jest rada. Trzeba tylko udać się wyżej, gdzie temperatura powietrza jest wyraźnie niższa. Okazuje się, że szlamniki najprawdopodobniej z tego powodu są w stanie lecieć na wysokościach aż do 7 tys. m n.p.m. Ornitolodzy odkryli też inny mechanizm pozbywania się przez nie ciepła - wykazali, że ucieka ono przez skórę na nogach.

Kolejny problem - brak wody.


Naukowcom wydawało się, że bez jej uzupełniania nie da się tak długo lecieć - a jednak. Z drugiej strony szlamnikom nie bardzo opłaca się schodzić aż do lustra wody, bo tam jest znacznie cieplej niż w górze. Nie łowią ryb, więc schodząc w dół, się nie najedzą, co najwyżej napiją. Wylądowanie na powierzchni wody to też dla nich kiepski interes, gdyż stosunkowo słabo pływają. - W wodzie wyglądają raczej jak nasiąknięte gąbki - śmieje się Robert Gill, biolog z US Geological Survey. Ostatecznie ptaki radzą sobie, zużywając w czasie lotu wyłącznie tzw. wodę metaboliczną pochodzącą z rozkładu tłuszczów i białek.

I ostatnie dwa przystosowania. Szlamniki to zwierzęta stadne, a - jak wiadomo - wędrówka w stadzie zawsze wymaga mniej energii. Ptaki lecą zatem w kluczu i zmieniają się (jak ludzie idący gęsiego i torujący śnieg) na prowadzeniu, co pozwala zaoszczędzić aż 17 proc. energii.

Wreszcie wykorzystywanie pomyślnych wiatrów. Badacze szacują, że w poszukiwaniu takich prądów powietrza szlamniki są w stanie schodzić w górę i w dół aż o 3 km (muszą pamiętać przy tym, że im niżej, tym cieplej, ale jeśli wiatr porządnie popchnie je do przodu, to i tak się to opłaca). Ptaki nauczyły się np. wykorzystywać sztormy na północnym Pacyfiku i opuszczają Alaskę, trzymając się końca strefy niskiego ciśnienia. W efekcie silny wiatr kręcący się niezgodnie z ruchem zegara pcha je na południe z szybkością grubo ponad 100 km/godz.

- Ten ptak to prawdziwa maszyna do latania - twierdzi prof. Meissner. Wystarczy porównać zasięgi:

*Boeing 747-700 - 13 450 km

*Airbus A 340 - 15 900 km

*Szlamnik - 11 680 km

*Airbus A 320 - 5 700 km

*Boeing 737-400 - 4005 km

- Niezwykłe osiągnięcia szlamników każą nam zrewidować pogląd, że góry, pustynie czy oceany to naturalna bariera dla migrujących zwierząt - piszą w niedawno wydanej pracy w "Proceedings of the Royal Society B" naukowcy. - W przypadku tych ptaków Pacyfik jest raczej naturalnym, ekologicznym korytarzem ich podróży niż przeszkodą - dodają. Taki korytarz ma swoje plusy - mniej drapieżników i mniej pasożytów czy chorobotwórczych drobnoustrojów. Szlamniki mogą więc mniej inwestować w układ immunologiczny i cały wysiłek skierować w jedną stronę - długi wspaniały lot nad oceanem."
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-23, 21:25   

Jak widać jeszcze nie jeden raz zaskoczą nas wiadomości o ptakach, takie jak w opisanym przeze mnie z Newsweeka przypadku dziwogona czy wspomnianej przez Wędrówkę samiczce szlamika.
Bociany też potrafią pokonywać długie dystanse bez odpoczynku, choć z pewnością nie takie jak szlamiki.
W sumie bardzo ciekawe są te wiadomości.
 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 6636
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-01-24, 20:10   

Aż się wierzyć nie chce...

Kiedyś czytałam w Focusie artykuł o motylach - długodystansowych podróżnikach. Musze go poszukać.
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-24, 23:37   

Nev, poczytaj sobie jeszcze o papugach, to się uśmiechniesz - przepisany przeze mnie artykuł z Newsweeka jest przed wpisem Wędrówki :)
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-02-14, 01:28   

Zdechł najstarszy łabędź świata****

Najstarszego zapewne łabędzia świata, któremu niewielu dni zabrakło do ukończenia 40 lat, znaleziono martwego na plaży w mieście Korsoer na największej wyspie duńskiej, Zelandii - podała w piątek z Kopenhagi agencja ITAR-TASS.
Na Uniwersytecie Kopenhaskim powiedziano, że na lewej łapie łabędzia znajdowała się obrączka z napisem "Helgoland (niemiecka wyspa na Morzu Północnym) 12851". Ptaka zaobrączkowano w celach naukowych 21 lutego 1970 roku. Zrobił to w pobliżu Kilonii niemiecki ornitolog. Ptak miał wówczas około dwóch lat.

Zdaniem duńskiego eksperta Pelle Andersen-Harilda "zmarły ptak znacznie pobił wszystkie rekordy długowieczności".

- Wiemy o łabędziach, które dożyły 28-29 lat, co już było rekordem - powiedział naukowiec, który osobiście sprawdzał łabędzia rekordzistę w czasie spisu ptaków przeprowadzonego w 1979 roku. Łabędź ważył wówczas 11 kg i był bardzo zdrowy, co pozwalało mu zimować w Danii, gdzie zdarzają się trzaskające mrozy.

***(nie ja użyłam wyrazu "zdechł")

http://wiadomosci.onet.pl...wiata,item.html
 
 
iga 
kakadu


Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 28 Kwi 2008
Posty: 667
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-02-14, 22:15   

Nie wiedziałam gdzie ten post umieścić , jeśli jest w złym miejscu, proszę go przenieść :)

"Odkurzyłam" dziś w naszej "linkowni" link do karmnika we Francji. Baaardzo ciekawa "kamerka" :) Świetna jakość obrazu i ciekawe ptaszki tam przylatują :!:
Wydarzyła się tam dziś niezwykła "przygoda" jednemu z ptaszków :-:
Poszukując lepszych kąsków w karmniku ( chyba był to dzwoniec ) ptaszek wpadł w pułapkę - wlazł do karmnika przez otwór gdzie wysypuje się ziarno. Siedział tam ponad godzinę, szamotał się próbując się uwolnić. Niestety nie mógł odnaleźć drogi powrotnej mimo , że ziarna wiele nie było w karmniku i otwór między podłożem karmnika i jego ścianką był dość duży. Denerwowałam się, że tak długo nikt nie wypuści ptaka, bo przecież kamerka jest i obserwujących gości też było w tym momencie 42 osoby. Na szczęście ,po przeszło godzinie został uwolniny a do karmnika dosypano ziarna :)





_________________
iga
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-02-14, 22:32   

Popatrz Igo, nie wiedząc o tym, że jest tutaj Twój dzisiejszy wpis, przed chwilą założyłam nowy wątek poświęcony azylowi, który jawi mi się bardziej jako rezerwat, we Francji na terenie którego znajduje się m.in. ten karmnik.
Są tam jeszcze kamery umieszczone w trzech budkach lęgowych, w jednej z nich siedzi sobie sikoreczka.
Wątek ten znajduje się tu: http://bociany.org.pl/viewtopic.php?p=35013#35013

Przekazałam tam kilka szczegółów dotyczących strony, na szczęście jest tam opiekun tego miejsca i strony internetowej, który pewnie powiadomiony przez internautów uwolnił biednego uwięzionego ptaszka.
 
 
iga 
kakadu


Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 28 Kwi 2008
Posty: 667
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-02-15, 13:01   

A więc "spotkałyśmy się w przestrzeni" w tym samym czasie nawet nie wiedząc o tym :)
Cieszę się, że jest osobny wątek dla tego karmnika a także , że możesz przetłumaczyć i przekazać bliższe informacje na temat opiekuna tego projektu :)
_________________
iga
 
 
Wędrowiec 
gwarek gaduła



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 4755
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2009-03-21, 17:10   

Wprawdzie tropikalne Seszele nie są moim ulubionym zakątkiem na ziemi, ale bociany je lubią :)


Cytat:
Prawdziwym skarbem Seszeli są jednak ptaki. Żyją tu gatunki niespotykane nigdzie indziej na świecie, a dodatkowo od października zlatują na zimę wędrowne ptaki z Europy i Azji, wśród nich coraz częściej bocian biały. I choć zasadniczo boćki unikają pokonywania długich dystansów nad oceanem, nie wiadomo dlaczego co roku jest ich coraz więcej.


Więcej o rajskich wyspach w Gazecie Wyborczej.
 
 
Wędrowiec 
gwarek gaduła



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 4755
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-04-06, 16:52   

Niebieski bocian pojawił się w Biegen.

http://wiadomosci.wp.pl/g...ia,galeria.html
 
 
Wit2 
ara


Dołączył: 18 Gru 2008
Posty: 1003
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2010-04-06, 19:40   

Wędrówko, czy to nie spóźniony żart 'prima-aprilisowy' ?
No i w dodatku fotki na BIAŁYM tle wszystkie ! Takie białe niebo tam mają ?
Usiłowałem doszukać się daty wydania tej informacji - nie udało się.
Ale gratulacje wielkie dla bystrej wyszukiwaczki ! :d: ... gdyby jeszcze tak...
niebieskie jaja - idealne na Wielkanoc :lol:
_________________
OSTRZEŻENIE !!!
mojego wieku podanego w profilu NIE należy nigdy brać na serio ! Na pewno mam więcej :)
 
 
Wędrowiec 
gwarek gaduła



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 4755
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2010-04-06, 20:50   

Wiadomośc jest dzisiejsza :)
http://wiadomosci.onet.pl..._foto,item.html
 
 
Ela237 
gwarek gaduła



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 5285
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-06, 20:55   

Wygląda jakby wpadł do pojemnika z farbą.
 
 
Wit2 
ara


Dołączył: 18 Gru 2008
Posty: 1003
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2010-04-06, 22:02   

Dzięki Wędrówko - dokopałem się nieco za późno :(
Mnie Elu, nadal wygląda to jak taki sobie żart. Mocno spóźniony zresztą. Porównując zdjącia,
na jednych brzuszek jest biały a niebieski na drugich. Efekt obróbki !
No i to białe tło w około !
Widziałem ten program ale go nie mam. Gdybym miał, to zrobiłbym drugiego boćka na ... zielono ! :lol:
Widocznie chcą czymś zafrapować czytelniów. No i to miejsce gdzie niby go widziano ...
Pozdrawiam :d:
_________________
OSTRZEŻENIE !!!
mojego wieku podanego w profilu NIE należy nigdy brać na serio ! Na pewno mam więcej :)
 
 
Ela237 
gwarek gaduła



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 5285
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-07, 06:15   

O ptasich wędrówkach

http://portalwiedzy.onet....czasopisma.html

I trochę podstawowych informacji o różnych gatunkach ptaków /niektóre ze zdjęciami/

http://supermozg.gazeta.p...deks_hasel.html
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
 
Web bociany.org.pl