B O C I A N Y Strona Główna

B O C I A N Y
FORUM MIŁOŚNIKÓW PTAKÓW I PRZYRODY

WITAMY WSZYSTKICH SERDECZNIE
I ZAPRASZAMY DO MIŁEGO SPĘDZENIA CZASU Z NAMI

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload
 Ogłoszenie 



Poprzedni temat «» Następny temat
media donoszą
Autor Wiadomość
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8168
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2007-11-21, 19:59   media donoszą

Smutne :( (

1.12:01, 21.11.2007 /Gazeta Wyborcza

15-LETNI PATRYK SZUKA NOWEJ RODZINY Z POMOCĄ MEDIÓW
Jak by się przedstawił rodzinie, która zechciałaby go poznać i przyjąć? - pyta "Gazeta Wyborcza", do której chłopiec napisał z prośba o pomoc w znalezieniu rodziny:

- Jestem Patryk. Miałem siedem albo osiem operacji i jestem trochę niepełnosprawny. Mam problemy z matematyką, mam jedną krótszą nogę i chorą rękę - odpowiada 15-latek i dodaje: - Powiedziałbym szczerze o chorobie, żeby byli przygotowani, jak mnie zobaczą. No... jestem też pomocny, żartobliwy, dobry z chemii, biologii i plastyki.
jak wyobraża sobie nowych rodziców? - Są dla mnie dobrzy i mili. Rozmawiają ze mną, kiedy pokłócę się z kolegą i pomogą mi w matematyce, bo czasami mi nie idzie. Tylko tyle. Wystarczy, żeby byli - mówi. - Od sióstr wiem, że niektórzy rodzice zastępczy oddają dzieci z powrotem. Ale będę się starał zachowywać jak należy. Nie będę hałasował ani biegał po domu - obiecuje.

"Było mi wstyd, ale napisałem"
Dlaczego Patryk wybrał taki właśnie sposób na poszukiwanie nowej rodziny? - Od dawna o tym myślę. Słyszałem, że jeden z chłopców nawiązał z kimś kontakt przez internet i ma rodziców - opowiada.

Myszkując w internecie chłopiec znalazł stronę "Dzieciaki do domu" - akcji społecznej "Gazety Wyborczej" i Agory (wydawcy dziennika). - Było mi wstyd, ale przemogłem się i napisałem. Wszystko szczerze: że mam 15 lat, mieszkam w ośrodku szkolno-wychowawczym prowadzonym przez siostry w Jaszkotlu, no i że chciałbym poznać jakąś miłą rodzinę. I że marzę o rodzinie, w której panuje miłość, dobroć i szacunek. Bałem się, że nikt mi nie odpowie, ale pani szybko oddzwoniła - mówi 15-latek.

Duża rodzina, której nie ma
Biologiczni rodzice Patryka oddali go do zakładu, bo miał wrodzoną wadę kości. - Ale dziś już chodzę. Pomaga mi proteza - zaznacza chłopiec. - Mama zrzekła się praw rodzicielskich, bo bała się, że sobie ze mną nie poradzi. Kiedyś napisałem do nich, czy mogliby mnie odwiedzić. Uspokoiłem ich, że ze mną już w porządku, że chodzę do szkoły, bo jak byłem całkiem mały, to bardzo chorowałem - dodaje.

Na jego list odpisała jedna z sióstr - Urszula, która wtedy studiowała. Rodzice Patryka mieszkają na we wsi Mazurach. Okazało się też, że chłopak ma dziesięć sióstr i dziewięciu braci. - Ale nikt nie przyjechał - mówi. - Po trzech latach zaprosiłem ich na komunię. Codziennie modliłem się do Pana Boga, żeby utulili mnie i złożyli życzenia tak jak rodzice innych dzieci. Nie odezwali się.

Patryk wystąpił więc w programie "Kochaj mnie" w TVP2. Telewizja odnalazła jego rodziców i zawiozła go do nich: - Płakali na mój widok, ja też. Porozmawialiśmy pierwszy raz w życiu - wspomina. - Mają małą kuchnię, skromny pokoik, reszty nie widziałem. Mama mówiła, że mnie kocha, wszyscy mi to mówili. Dziękowali telewizji, że mnie przywiozła. Zaprosili mnie na święta i na wakacje - mówi. Ale niestety nic z tego nie wyszło. Teraz nie odbierają telefonu, nie odpisują na listy, nie przyjechali też do ośrodka w Jaszkotlu, by tam Patryka odwiedzić.

"Chciałbym poczuć miłość, taką tylko do mnie"
O ośrodku w Jaszkotlu Patryk mówi "To właściwie mój dom, nie znam innego". Ale w ośrodku może zostać tylko do końca gimnazjum. - Potem trafiłbym do ośrodka Caritas albo domu pomocy społecznej. A ja nie chcę się już tułać! Gdyby ktoś mnie wsparł, pokierował, to może miałbym szansę na studia? Marzę o informatyce - zwierza się Patryk.

Podkreśla, że opiekujące się tamtejszymi dziećmi siostry bardzo mu pomogły, a wszyscy mieszkańcy ośrodka są jak jedna wielka rodzina: - Tylko zawsze brakuje prawdziwych rodziców, takich tylko dla siebie. Ciągle o tym myślę - mówi Patryk. - Chciałbym poczuć miłość, taką tylko do mnie, jak normalne dziecko. Niektórym się poszczęściło i znaleźli rodziców zastępczych. Nawet w takim wieku jak mój pragnie się rodziny.
http://www.tvn24.pl/-1,1529314,wiadomosc.html

2.
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-11-21, 21:11   

Smutne to bardzo...... :(
 
 
floriasia 
gwarek gaduła



Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 06 Lut 2006
Posty: 4067
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2007-11-22, 08:26   

:) :) :) nie traćcie wiary......

http://www.gazetawyborcza...007-11-22-04-06
_________________
flo
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-02, 21:21   

W dzienniku „Polska” jest przepis na relaks psychiczny i walkę ze stresem.


Relaks internetowy w pracy
Roman Gutkowski
01.01.2008, aktualizacja: 01.01.2008, 20:02

Pierwszy kwadrans pracy spędzamy przy komputerowej grze, klikając w uśmiechnięte buźki. Nie musimy przy tym ukrywać tego faktu przed pracodawcą.

Wręcz przeciwnie - jesteśmy do tego zachęcani, by się odstresować i poprawić samoocenę. Wbrew pozorom, scenariusz ten nie został wzięty z kapelusza, lecz jest owocem naukowych badań.

Nowa gra wideo może znacznie obniżyć poziom stresu i wzmocnić poczucie własnej wartości. Dowodzi tego seria pięciu badań, których wyniki opublikowało właśnie amerykańskie czasopismo "Journal of Personality and Social Psychology".


Jeden z eksperymentów został przeprowadzony na grupie pracowników narażonych na duży stres i presję ze strony kierownictwa. Poddano mu 23 sprzedawców z firmy telemarketingowej w Montrealu w kanadyjskim Quebecu.


Przez tydzień, na początku każdego dnia pracy, część grupy sprzedawców grała przez okrągły kwadrans w grę wideo, przygotowaną specjalnie dla tego specyficznego badania.


Zadaniem graczy było jak najszybsze klikanie w twarze uśmiechniętych ludzi, pojawiające się obok smutnych lub zagniewanych min. Druga grupa miała za zadanie klikanie w pięciolistne kwiatki, pojawiające się wśród kwiatków o siedmiu listkach. Uczestnicy eksperymentu musieli też wypełniać ankiety, w których określali poziom swego stresu i samoocenę przed oraz po zakończeniu dnia pracy.

Komputerowa gra podnosi naszą wydajność i samoocenę.

Okazało się, że sprzedawcy z pierwszej grupy, klikający w uśmiechnięte buźki, mieli po kilkunastominutowej grze o wiele lepszą samoocenę od kolegów z drugiej grupy.


Ich poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu, spadł o 17 proc. Co najbardziej interesujące dla pracodawcy, wyniki sprzedaży tego zespołu były o wiele lepsze od efektów kolegów, klikających w siedmiolistne kwiatki.


- Kiedy jakaś osoba odczuwa w pracy duży stres, zaczyna przywiązywać przesadną uwagę do potencjalnie groźnych dla niej sygnałów płynących z zewnątrz. Sygnały te generują wówczas jeszcze większy poziom stresu - tłumaczy Mark W. Baldwin, prof. psychologii z Uniwersytetu McGill w Montrealu, który kierował ekipą naukowców.


Jak podkreśla Baldwin, koncentrując się na uśmiechniętych twarzach, graczom udaje się przerwać to zaklęte koło stresu. Uczą się bowiem skupiać uwagę na pozytywnych sygnałach płynących z otoczenia.


Najwyższy czas zabrać się więc do klikania. Grę można znaleźć na stronie http://www.mind-habits.com/. Powodzenia!


UWAGA w artykule jest zły adres strony - winno być www.mindhabits.com




usunęłam informację o grze i objaśnienia do niej - nie podoba się to wywalić ją! :>:
wstawiam na chwilę na prośbę NEV

Na stronie są 4 gry, w zasadzie wystarczą aby złagodzić swój stres. Aby dostać się do pełnej wersji programu trzeba ją zakupić, kosztuje 19,99 dolara.

Po wejściu na stronę www.mindhabits.com w okienku poniżej wpisujemy swoje imię a w drugie rok urodzenia.

Następnie klikamy na „PLAY NOW”

Czekamy do momentu ukazania się na ekranie :

Klikamy cały czas w okienko „NEXT” aż pokaże się kolejna strona:


No i mamy teraz 4 gry: (to te żółte kwadraciki)

Matrix - pierwsza

Klikamy na pierwszą, i dalej cały czas „NEXT” aż do momentu:

Gra polega na klikaniu wyłącznie na uśmiechnięte buzie. Klikamy więc na „START TRAINER” i rozpoczynamy grę.
Na końcu po lewej stronie zobaczycie ilość zdobytych punktów. (Wejście na wyższy poziom możliwe jest po zdobyciu odpowiedniej ilości punktów.)
Grę można powtarzać, czyli kliknąć na PLAY AGAIN lub PLAY NEXT albo przejść do kolejnej.

Ta będzie już po lewej stronie na dole ekranu. Otwieramy więc listę MINDTRAINING i stamtąd wybieramy kolejną grę, która nazywa się WHO ARE YOU
Znowu klikamy cały czas na NEXT aby dostać się do opcji START TRAINER
Tutaj klikamy na tabliczki ze swoim imieniem, rokiem urodzenia no i na uśmiechnięte buźki pokazujące się od czasu do czasu. Znowu pokażą się zdobyte punkty.
Można zagrać kolejny raz klikając na PLAY AGAIN, lub wybrać kolejną grę.

Ta nazywa się WORDS - polega na znajdowaniu wśród liter wyrazów znajdujących się pod tabelką z literami:

Znowu klikamy na NEXT , a następnie START TRAINER.
Wyrazy mogą być napisane poziomo, pionowo a nawet wspak. Gdy znajdziemy dany wyraz, znika on z dolnej części okienka. Wyrazy zaznaczamy myszką w tabelce. Tutaj jest także poziom wyższy, tabelka składa się wtedy z większej ilości mniejszych liter i trudniej jest znaleźć wyraz. Trzeba wtedy wybrać opcję PLAY NEXT zamiast PLAY AGAIN, bo to drugie oznacza - zagraj jeszcze raz. Można także poszukać swego imienia, wtedy tabelka koloruje się na chwilę.

No i ostatnia gra – moja najukochańsza.

GROW YOUR CHI
Na chmurkach pokazują się buzie, i trzeba klikać wyłącznie na te uśmiechnięte. Za każdym razem gdy trafimy właściwie, ale nie w chmurkę, tylko w twarz – stojące po lewej stronie zwierzątko wyszczerza do nas zęby w pięknym uśmiechu, gdy nie trafimy opadają mu uszy i staje się smutne.
Czyli po wejściu w grę, klikamy NEXT a następnie START TRAINER.

Ta gra ma jednak dalej dwie możliwości. Gdy klikniemy na PLAY AGAIN – powtórzymy grę. Natomiast gdy wybierzemy PLAY NEXT pokażą się nam chmurki i baloniki z twarzami, nasze plakietki z imionami i rokiem urodzenia i na te trzeba klikać. Zwierzątko będzie oczywiście reagować, ale ten poziom jest najtrudniejszy bo baloniki i inne chmurki przesuwają się wyjątkowo szybko.



MIŁEJ ZABAWY!!!!!!!!!!!!!! No i precz ze stresem!!!!!!!!!!



i nie usuwaj ponownie!!!!!!!
jak jednemu ludkowi pomoże, to też dobrze :)
sorki za grzebanie nie w swoim
Ostatnio zmieniony przez nevra 2008-01-05, 02:50, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-02, 22:23   

:/:
Ostatnio zmieniony przez nevra 2008-01-05, 02:50, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
dobrochna 
gwarek gaduła


Dołączyła: 27 Lut 2007
Posty: 4038
Skąd: Szczecin-Os.Majowe
Wysłany: 2008-01-02, 22:45   

Iwonami-gra jest i może "przecudowna",jak zna się j.angielski. :roll:
Przeszłam 1-level z 555-punktami,ale za co te punkty?Jak dostać się do następnego poziomu?
Ech...Nie dla mnie to.
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-02, 23:25   

:D:
  
 
 
floriasia 
gwarek gaduła



Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 06 Lut 2006
Posty: 4067
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2008-01-03, 08:10   

już ją mam w ulubionych :) )
_________________
flo
 
 
dobrochna 
gwarek gaduła


Dołączyła: 27 Lut 2007
Posty: 4038
Skąd: Szczecin-Os.Majowe
Wysłany: 2008-01-04, 20:11   

Iwonami-dzięki za wyjaśnienia. :052:
Hm...wydaje mi się jednak,że ta gra jest sama w sobie stresująca i nie działa antystresowo. :/: Jednak przynajmniej już wiem na czym polega. :052:

 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-01-05, 01:28   

Dobrosiu, na Ciebie nie działa antystresowo, ja się odprężam cudownie, więc to chyba kwestia indywidualnego odbioru. Zamierzam sobie zakupić pełną wersję. Inna sprawa, że psychologia to moje hobby, do tego praca w cudzoziemskim środowisku od młodych lat, więc pewnie mam spojrzenie na świat takie nie do końca typowo polskie, być może dlatego mnie się ta gra szalenie podoba i stąd tyle mojego do niej entuzjazmu. Ale oczywiście nie zmuszam nikogo do zachwycania się nią i niczego nie narzucam.

po kliknięciu prawidłowym a tak po niecelnym
 
 
floriasia 
gwarek gaduła



Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 06 Lut 2006
Posty: 4067
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2008-01-07, 11:44   

ja tam lubie takie durne gierki :D: moje kulki są w podobnym stylu :D:
_________________
flo
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-10-24, 13:09   

Zaciekawił mnie ten artykuł.

http://www.polskatimes.pl...o-ufo,id,t.html

Pilot myśliwca USA miał strzelać do ufo

Michael Evans "The Times"
Tłum. Zbigniew Mach


Rozkaz brzmiał, jakby wyjęty wprost z instruktażu postępowania lotników podczas zimnej wojny: "Uaktywnić wszystkie rakiety. Wystrzelić bez ostrzeżenia".
Porucznik Milton Torres, amerykański pilot myśliwców stacjonujący w bazie w Wielkiej Brytanii, wspomina, iż po raz pierwszy i ostatni otrzymał takie mrożące krew w żyłach polecenie.

Zaraz po starcie alarmowym z bazy RAF w Manston w hrabstwie Kent skierował pilotowany przez siebie samolot odrzutowy typu F86D Sabre na wschód.

W pewnej chwili zauważył pulsujący punkt poruszający się na ekranie radaru. Wskazywał on na obecność w odległości około 25 km samolotu wielkości co najmniej bombowca B52.

Torres zaczął - zgodnie z rozkazem - przygotowywać się do zlikwidowania celu poprzez wystrzelenie serii rakiet. Jednakże tajemniczy, rosyjski - jak z początku sądził - samolot po prostu zniknął. Znikła też niezwykle jaskrawa kropka z ekranu radaru.

Zdarzenie miało miejsce 20 maja 1957 r. 24-letniemu wtedy pilotowi polecono, by nikomu nie mówił o tym, co przeżył. Wczoraj opinia publiczna dowiedziała się o wypadku w wyniku udostępnienia przez brytyjskie ministerstwo obrony kolejnej porcji akt dotyczących wypadków związanych z rzekomym pojawianiem się UFO w przestrzeni powietrznej Wielkiej Brytanii. To jedyny znany przypadek, gdy pilot myśliwca dostał rozkaz zestrzelenia tego typu obiektu.

77-letni dziś Torres jest emerytowanym profesorem inżynierii wodno-lądowej. Mieszka w Miami. W rozmowie z "The Times" oświadczył, że dzień po zdarzeniu odwiedził go ubrany w trencz Amerykanin.

Machnął mu przed oczyma legitymacją Narodowej Agencji Bezpieczeństwa i ostrzegł, że jeśli kiedykolwiek puści parę z ust, nigdy więcej nie poleci już jako pilot. Torres wziął sobie przestrogę do serca i aż do 1988 r. nie wypowiadał się na ten temat publicznie.

Wtedy właśnie - przy pomocy prawnika zainteresowanego tematyką UFO - wysłał do ministerstwa obrony Wielkiej Brytanii raport zawierający pełny opis zdarzenia. Dziś można go przeczytać w dokumentach udostępnionych w internecie przez brytyjskie Archiwum Narodowe.

Nigdy nie zapomnę tamtych wypadków. Ponad pół wieku czekałem na wyjaśnienie. Ale nikt nigdy nic mi nie powiedział - wspomina Torres.

Ani on, ani pilot lecącego tuż za nim samolotu tego samego typu nie widzieli obiektu na własne oczy. Jednak w ciągu lat Torres coraz bardziej przekonywał się, że miał do czynienia z UFO. Po prostu w tamtych czasach nie znano maszyny mogącej latać z taką prędkością i wykonywać tego typu manewry.

Zdaniem Davida Clarka, znawcy problematyki UFO, zdarzenie miało związek z tajnymi lotami amerykańskich samolotów szpiegowskich U2 nad terytorium Związku Radzieckiego.

Brytyjskie Archiwum Narodowe udostępniło w sieci w sumie 19 zbiorów akt z lat 1986-1992. Teczki opisują m.in. incydent z 1991 r., kiedy to podchodzący do lądowania na Heathrow samolot pasażerski włoskich linii Alitalia niemal zderzył się z UFO. W dokumentach zachował się opis całego zdarzenia zanotowany przez kapitana samolotu.

Ministerstwo obrony wykluczyło, że chodzi o pocisk, balon pogodowy czy rakietę kosmiczną, po czym zamknęło śledztwo prowadzone przez Zarząd Lotnictwa Cywilnego i specjalistów wojskowych.

Jest też w udostępnionych wczoraj aktach Brytyjskiego Archiwum Narodowego odpis zalecenia ministerstwa obrony żądającego, by piloci śmigłowców wojsk lądowych i marynarki wojennej nie robili zdjęć tzw. kręgów zbożowych, które przypisywano "latającym spodkom".

Chodziło o to, by nie podważać oficjalnej linii ministerstwa: wojsko nie zajmuje się badaniem takich dziwnych, niewyjaśnionych zjawisk.

Można też przeczytać list od pewnej kobiety twierdzącej, że przyleciała z najjaśniejszej gwiazdy nieba, Syriusza. Jej statek kosmiczny rozbił się jakoby podczas awaryjnego lądowania w Wielkiej Brytanii podczas trwania drugiej wojny światowej.
 
 
M54 
papuga



Dołączyła: 25 Cze 2006
Posty: 152
Skąd: maleńka wioska pod Żyrardowem
Wysłany: 2009-01-05, 15:48   

Dobrosiu.....czy to Twoje rejony??? :(

Szczecin: awaria sieci wodociągowej
Kilka tysięcy mieszkańców Szczecina nie ma wody w wyniku pęknięcia rur wodociągowych. Najprawdopodobniej przyczyną awarii była niska temperatura.
Do najpoważniejszej awarii doszło na ul. Wiosny Ludów. Przez uszkodzenie rurociągu na tej ulicy woda nie dociera do półtora tysiąca mieszkań. Na miejscu jest ekipa remontowa, która znalazła już miejsce uszkodzenia. Naprawa potrwa najprawdopodobniej około dwóch godzin.

Do drugiej awarii doszło przy ul. Mariackiej. Wody nie ma tam kilkudziesięciu mieszkańców. Tam również naprawa potrwa jeszcze około dwóch godzin.

http://wiadomosci.onet.pl/1890688,11,item.html
_________________
Spieszmy się kochać....
 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8168
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-01-05, 19:50   

No, mam nadzieję, że znajomi wodę mają... :)

Kto to widział takie mroziska? :roll: Ponoć klimata się... ociepla... :\:
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
M54 
papuga



Dołączyła: 25 Cze 2006
Posty: 152
Skąd: maleńka wioska pod Żyrardowem
Wysłany: 2009-01-13, 10:36   

Z http://wiadomosci.onet.pl...arciu,item.html
Niemieckie dziki w natarciu!
W Berlinie i w wielu innych rejonach Niemiec dziki poczuły się jak w domu. Ryją w parkach i ogródkach, doprowadzają do wypadków drogowych.
Szacuje się, że w pobliżu niemieckiej stolicy żyje 10 tys. dzików. W 2005 roku było ich tam 7 tys.
Od kwietnia do września zabito w Berlinie około tysiąca dzików. Do końca marca liczba ta wzrośnie, jak przewidują leśnicy, do 2 tysięcy.
Dziki robią się coraz śmielsze. Nie dość, że pojawiają się całymi stadami, to, jeśli znajdą otwarte drzwi, zaglądają do mieszkań na parterze i na place zabaw dla dzieci - mówi rzecznik biura ds. leśnictwa Marc Franusch.
W pobliżu wejść do ogrodów berlińczycy wywieszają ostrzeżenia: "Uwaga, dziki!" z sylwetką zwierzęcia wpisaną w czerwony trójkąt i podpisem: "Dziękujemy za zamknięcie bramy".
"Populacja dzików mnoży się błyskawicznie, stopa przyrostu wynosi około 300 procent" - powiedział Franusch, dodając, że trzeba nauczyć się żyć z nimi, podobnie jak z lisami, których w Berlinie mieszka 1000-1500.
Niemiecki związek łowiecki uważa, że dzikom sprzyjają łagodne ostatnio zimy, a rozszerzające się uprawy dostarczają pożywienia. Powierzchnia upraw kukurydzy w Niemczech potroiła się w ciągu ostatnich 30 lat.
Według myśliwych sezon polowań na dziki 2007-08 okazał się trzecim z najlepszych od 1945 roku. Między kwietniem 2007 a marcem 2008 ustrzelono ich 477 tys. - o 66 proc. więcej niż w poprzednim roku. Z tego 50 tys. w Dolnej Saksonii, gdzie wcześniej dzika nie widziano od 50 lat.
Największe problemy z dzikami ma, prócz Berlina, Hanower na północy i Wolfsburg w środkowej części kraju.
Wszędzie też, od Wirtembergii po Saksonię, mnożą się anegdoty o najściach dzików. Jednemu z mieszkańców Dueren dzik usiłował porwać w Wigilię girlandę świątecznych żaróweczek.
Na początku grudnia stado, które weszło na szosę w południowej Hesji, spowodowało karambol z udziałem 11 pojazdów. Dwóch ludzi zostało rannych.
W niektórych rejonach przy szosach stawia się palisady, aby nie dopuścić do wtargnięcia dzików. Palisada taka stoi już na długości 7 km wzdłuż drogi A8 niedaleko Pforzheim.
_________________
Spieszmy się kochać....
 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8168
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-01-13, 19:58   

Zaraz, zaraz... Jak to, między kwietniem a wrześniem? A warchlaki? Skąd oni wiedzą, czy strzelają do lochy czy do odyńca?

Faktem jest, że jest za dużo, 10 tys. pod Berlinem? Porażka. Ja wyjść na spacer?

Przeżycia z dzikami miałam, niemal osobiste, na Kępie Mieleńskiej koło Szczecina. Kontakty były, delikatnie mówiąc, średnio przyjemne.
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-15, 10:30   

Warszawa też ma podobnych bohaterów jak Berlin.


Ekstradycja dzików z Warszawy do Olsztynka

Robert Rybarczyk 14-01-2009

Padł rekord! W nocy z wtorku na środę aż siedem dzików złapało się do pułapki w Białołęce. To więcej niż przez ostatnie pół roku.


źródło: Życie Warszawy

Nad ranem pracownicy Lasów Państwowych przyjechali zobaczyć zdobycz. Dziki wystraszyły się zielonych ludzi. Jeden tak bardzo, że przeskoczył przez wysoki płot odłowni i umknął w las.

Być może pochodzi ze stada, które od września zeszłego roku terroryzuje podstawówkę przy ul. Podróżniczej 11 (pisaliśmy o tym w grudniu).

– Od 1 grudnia zeszłego roku, do 13 stycznia na Białołęce mieliśmy 58 interwencji związanych z dzikami. W 19 przypadkach na widok mundurowych pierzchły w las – mówi Marek Kulasza ze straży miejskiej.

– Dziki przystosowały się do życia blisko ludzi, bo mają pokarm choćby ze śmietników – tłumaczy prezes Stowarzyszenia dla Natury Wilk dr Sabina Pierużek-Nowak.

Wczoraj dyrektorka szkoły Beata Pergałowska na wiadomość, że jednej nocy w pułapkę złapało się siedem dzików krzyknęła: „Super!”.Ten nocny łów to znak, że odłownie spełniają zadanie. W Warszawie jest ich sześć. W tym roku ma powstać kolejnych 15. Dziki nęcone są do nich kukurydzą, owsem, chlebem i odpadkami. Ale leśnicy przyznają, że „odłów jest trudny, bo warunkiem złapania dzika jest wejście zwierzęcia do pułapki”.

– Choć nie wyglądają, to są inteligentnymi zwierzętami – mówi prezes Wilka.

W grudniu pytaliśmy szefa Lasów Miejskich Karola Podgórskiego, jak radzić sobie z dzikami. Był za „ostatecznym rozwiązaniem, czyli odstrzałem redukcyjnym”. Ale po decyzji władz Warszawy Lasom pozostało wyłącznie odławianie. Dlatego teraz nikt do dzików nie strzela. Zwierzęta są wyłapywane, a koła łowieckie przewożą je do dzierżawionych przez siebie lasów. Gdy rozpocznie się sezon łowiecki, stołeczne dziki mogą stać się trofeami myśliwskimi. Ostatnio złapane cztery sztuki zostały przewiezione przez Koło Łowieckie Mewa do nadleśnictwa Olsztynek.


Co na to ekolodzy?

– Nie da się jednoznacznie ocenić tej sytuacji – mówi prezes Wilka. – Wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Na dziki się poluje. Jeśli je myśliwi wywiozą do lasu, to zwierzęta mają trochę szans na przeżycie. Wcale nie jest powiedziane, że uda się myśliwym je wszystkie wystrzelać.


źródło:
http://www.zw.com.pl/arty..._Olsztynka.html
 
 
M54 
papuga



Dołączyła: 25 Cze 2006
Posty: 152
Skąd: maleńka wioska pod Żyrardowem
Wysłany: 2009-01-21, 11:41   

KAWA
Nieoczekiwane działanie kawy
Picie kawy w średnim wieku obniża ryzyko choroby Alzheimera i innych rodzajów demencji w przyszłości - zaobserwowali naukowcy ze Szwecji i Finlandii. Informację podaje pismo "Journal of Alzheimer's Disease".
Do takich wniosków doszli fińscy naukowcy z Uniwersytetu w Kuopio oraz Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Helsinkach we współpracy z kolegami z Instytutu Karolinska w Sztokholmie.

Przeanalizowali oni dane zebrane wśród uczestników dwóch długotrwałych, szeroko zakrojonych badań prowadzonych wśród mieszkańców Finlandii. Gdy pacjenci byli w średnim wieku wypełniali ankiety dotyczące spożycia kawy i herbaty oraz innych produktów żywnościowych.

Stan zdrowia pacjentów śledzono średnio przez 21 lat, po czym w 1998 r. 1409 (71 proc.) z nich - w wieku od 65 do 79 lat - przeszło ponowne badania. Stwierdzono 61 przypadków demencji, w tym 48 przypadków stanowili chorzy na alzheimera. W analizie uwzględniono różne czynniki ryzyka demencji.

Okazało się, że osoby, które piły dużo kawy w średnim wieku były mniej narażone na chorobę Alzheimera i inne rodzaje demencji w wieku podeszłym, w porównaniu z tymi, którzy w ogóle nie pili kawy lub pili jej bardzo mało (mniej niz 2 filiżanki dziennie). Największy spadek ryzyka - 65 proc. - stwierdzono u osób, które piły umiarkowane ilości kawy, tj. od 3 do 5 filiżanek dziennie. Picie herbaty było stosunkowo rzadkie i nie wykazano, by wpływało na ryzyko demencji.

Jak ocenia główna autorka pracy Miia Kivipelto, wyniki tych badań rodzą nadzieję na wykorzystanie modyfikacji dietetycznych w prewencji lub opóźnianiu choroby Alzheimera i innych odmian demencji. Badania wskazują bowiem, że zmiany prowadzące do tych schorzeń pojawiają się na długo przed wystąpieniem wyraźnych objawów chorobowych.

Badaczka liczy też, że praca ta pomoże zrozumieć mechanizm ochronnego wpływu kofeiny na centralny układ nerwowy. To z kolei mogłoby zaowocować nowymi metodami leczenia demencji. Jest to o tyle ważne, że w miarę starzenia się społeczeństw, częstość występowania zaburzeń pamięci i innych zdolności umysłowych będzie rosła.

http://wiadomosci.onet.pl..._kawy,item.html
_________________
Spieszmy się kochać....
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-21, 23:00   

Pijałam regularnie kawę w przeszłości, ostatnio piję nieco mniej, ale mam wrażenie, że Alzheimer mnie już dopada :D:, pocieszam się, że może to tylko skleroza :695:
Dorzucę tu jeszcze coś na pocieszenie dla sklerotyków takich jak ja :D:


Pastylki na pamięć popularne jak Prozac

Chris Gourlay
2009-01-21

Koncerny farmaceutyczne opracowują nowe leki nootropowe na poprawę pamięci, które prawdopodobnie już niedługo będą wykorzystywane do zwiększania wydajności w pracy i podczas egzaminów na studiach.

Nowe środki mają mieć zastosowanie głównie w leczeniu choroby Alzheimera, ale przewiduje się, że już za kilka lat będzie można kupić je bez recepty. Nad jednym z preparatów pracuje międzynarodowy koncern Astra-Zeneca z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Drugi powstaje w amerykańskich laboratoriach Epix Pharmaceuticals. Zdaniem producentów oba "aktywizują procesy psychiczne i poziom świadomości" i mają być przeznaczone dla pacjentów, u których występuje utrata pamięci związana z wiekiem.

Steven Ferris, neurolog i były członek Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków, organu odpowiedzialnego za dopuszczanie leków do sprzedaży, uważa jednak, że już niedługo w aptekach pojawi się łagodniejsza wersja tabletek dla całkowicie zdrowych konsumentów.

- Moim zdaniem takie leki mogą uzyskać pozwolenie, pod warunkiem że producenci udowodnią ich skuteczność i bezpieczeństwo - powiedział Ferris. - Tego typu środki będą mieć ogromny rynek zbytu.

Według niepotwierdzonych źródeł w Wielkiej Brytanii leki nootropowe są powszechnie stosowane przez zdrowe osoby. Wśród najczęściej używanych są Provigil (w Polsce pod nazwą Modafinil) - środek używany w leczeniu narkolepsji, czyli choroby objawiającej się napadowymi stanami senności. Lek często zażywają studenci, by walczyć ze zmęczeniem.

Brytyjczycy sięgają też często po Adderall XR i Ritalin (w Polsce dostępny pod nazwą Concerta) - środki wspierające leczenie nadpobudliwości psychoruchowej i zaburzeń uwagi (ADHD) - oraz Inderal (w Polsce Propranolol), lek obniżający ciśnienie krwi, który stosuje się dla uspokojenia nerwów.
Cierpiąca na ADHD 23-letnia Tamryn Shean, studentka inżynierii na Uniwersytecie Cambridge, która zażywała Ritalin, zauważyła, że po odstawieniu leku obniżyły się jej możliwości umysłowe. - Wiem, że branie silnych leków bez recepty nie jest zbyt mądre, ale gdy przychodzi sesja, wszyscy łykają proszki garściami - przyznała Shean. Najczęściej po lek biorą osoby młode, między 18. a 35. rokiem życia lub aktywni profesjonaliści, którzy np. zaczynają nową pracę i chcą się wykazać.


źródło: http://www.polskatimes.pl...rozac,id,t.html
 
 
Iwonami 
gwarek gaduła


Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 3388
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-24, 01:17   

A teraz coś pocieszającego dla tych, co uważają, że mają sklerozę:

Już wiadomo, czemu zapominamy

Zapamiętane przez nas informacje nie zanikają, ale mieszają się z innymi wspomnieniami. Pokazał to eksperyment przeprowadzony przez psychologów z Uniwersytetu Georgia w USA. Ochotnikom pokazano ciąg trzech liter i poproszono o ich zapamiętanie. Potem poproszono ich o to, by zaczęli odliczać od końca przez 4 do 16 sekund. Okazało się, że osoby odliczające dłużej doskonale pamiętały litery. Z kolei natłok informacji sprawił, że osoby liczące krócej zapominały, jakie litery im pokazano.

Bardzo pocieszające, oznacza to, że w moim mózgu mam zapisanych bardzo dużo informacji :D:


przeczytane w: "Polska" z 16 grudnia ub.r.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
 
Web bociany.org.pl