B O C I A N Y Strona Główna

B O C I A N Y
FORUM MIŁOŚNIKÓW PTAKÓW I PRZYRODY

WITAMY WSZYSTKICH SERDECZNIE
I ZAPRASZAMY DO MIŁEGO SPĘDZENIA CZASU Z NAMI

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload
 Ogłoszenie 



Poprzedni temat «» Następny temat
O strachu i strachach
Autor Wiadomość
Wędrowiec 
gwarek gaduła



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 6364
Skąd: Szczecin

Wysłany: 2016-02-18, 20:57   

Uśmiechęłam się i posłałam dalej :)
 
 
Wędrowiec 
gwarek gaduła



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 6364
Skąd: Szczecin

Wysłany: 2016-02-25, 20:54   

 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8193
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-02-25, 21:12   

Trudno uwierzyć. :( Tak jak i trudno nie znaleźć podobieństw między tym, co się działo w Trzeciej Rzeszy i tym, co dzieje się teraz. :(

Kilka słów nieco weselszych, Olbrychski wdeptał niejakiego Żalka prosto w ściółkę ze stadniny:
http://www.tvn24.pl/tak-j...8.html#autoplay

Tylko koni, tylko koni żal...
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8193
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-03-05, 20:39   

Do poczytania:

http://konstytucjarp.org/?p=115#more-115

http://studioopinii.pl/sz...-pis-od-wladzy/
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
Ela237 
gwarek gaduła



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 7758
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-03-09, 06:31   

Poczytałam. Z obawą patrzę na to, co dzieje się w kraju.
Może uda mi się choć na chwilę podjechać pod siedzibę Trybunału.
_________________

 
 
Wędrowiec 
gwarek gaduła



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 6364
Skąd: Szczecin

Wysłany: 2016-03-09, 21:09   

Wspaniały jest pomysł wyświetlenia wyroku Trybunału na ścianie URM-u :)
 
 
Ela237 
gwarek gaduła



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 7758
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-03-09, 21:17   

Pomysł wspaniały. Żałuję, że ie bardzo mogę pojechać pod URM.
_________________

 
 
roscia 
kakadu



Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Lut 2006
Posty: 982
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-03-10, 14:20   

Pomysł wspaniały, mniej wspaniałe odcinanie się przez młodzież z RAZEM od wszystkich innych ugrupowań, z KOD-em włącznie. Właśnie teraz, kiedy naprawdę trzeba być razem, bo nas zadepczą "pa odinoczkie" .
_________________
roscia
 
 
 
roscia 
kakadu



Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Lut 2006
Posty: 982
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-03-10, 19:08   

ZZ wdraża śledztwo w sprawie przecieku ze spotkania "przy kawie i ciasteczkach" TK.
Może to jeszcze nie "pożar Reichstagu" ale wygląda już otwarcie na zamach stanu. Przedstawiciel rządu wkracza na teren niezależnego sądu najwyższego i "zabezpiecza" czytaj wynosi dokumenty i twarde dyski - przynajmniej tak to zapewne będzie wyglądało.
A dzieci z RAZEM o swoich idee fixe...
_________________
roscia
 
 
 
Wit2 
ara


Dołączył: 18 Gru 2008
Posty: 1875
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2016-03-11, 11:21   

Pisałem poprzednio (2015-12-26) o wskaźniku demokracji.
Oto ocena dla naszego Kraju jeszcze za 2015 rok, już budząca obawy za granicą. (info z Newsweek - link : http://swiat.newsweek.pl/...,381468,1.html)

"Według przygotowanego przez prestiżowy dziennik „The Economist” raportu „Wskaźnik demokracji 2015: Demokracja w czasach niepokoju” Polska demokracja jest oceniana na 7.09 punktu na 10 możliwych. Z pozoru to sporo, jednak oznacza to też tyle, że na 165 państw znaleźliśmy się na 48. pozycji. To spadek o 8 oczek w porównaniu z ubiegłym rokiem i jedno ze słabszych miejsc, na jakich znalazły się państwa członkowskie Unii Europejskiej."

A jak to będzie za rok 2016 ?
Boję się przewidywać... :\:
 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8193
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-03-11, 19:09   

Mam trzy sprawy z dnia dzisiejszego. Wrzucam w całości, bo przecież cenzura już działa. Nie wszędzie, ale jednak.
1. http://m.krytykapolityczn...wa-test-turinga

Czy politycy i polityczki tej partii są zaprogramowani?

Philip Dick, kiedy zdarzały mu się ataki paranoi, zanim zaczął z kimś rozmawiać, zadawał mu mnóstwo pytań, żeby sprawdzić, czy ma do czynienia z człowiekiem, czy może z robotem? Stosował wobec ludzi test Turinga, który zasadniczo służy do testowania maszyn. Chodzi o to, czy maszyna potrafi zachowywać się na tyle inteligentnie, że niewidzący jej rozmówca uzna ją za człowieka. Ale gdy zaczynamy stale podejrzewać niektórych ludzi, że mogą być maszynami, to chyba paranoja, prawda? A jednak taka myśl od pewnego czasu mnie prześladuje. I dla uspokojenia postanawiam poddać testowi Turinga publicznie występujących przedstawicieli miłościwie nam partii rządzącej.

Czy jest pani/pan człowiekiem?

Tak.

To zadam kilka pytań. Dlaczego wybraliście pięciu nowych sędziów do Trybunału?

Bo wcześnie sędziowie zostali wybrani z naruszeniem prawa.

Ale trzech zostało wybranych legalnie?


Wcześniej sędziowie zostali wybrani z naruszeniem prawa. 500+

Dlaczego od tych trzech prezydent nie odebrał przyrzeczenia?


Wcześniej sędziowie zostali wybrani z naruszeniem prawa. PO robiło to samo, co my.

Czy w tej sytuacji należało w takim pospiechu uchwalać nową ustawę?

Wcześniej sędziowie zostali wybrani z naruszeniem prawa. 500+

Wasze postępowanie zostało skrytykowane przez Komisje Wenecką. Czy zamierzacie wziąć to pod uwagę?

Nie ufamy Komisji Weneckiej, bo doszło do przecieku.

Projekt opinii został wysłany do ponad setki innych instytucji, może to stamtąd nastąpił przeciek?


Nie ufamy Komisji Weneckiej, bo doszło do przecieku. Wcześniej sędziowie zostali wybrani z naruszeniem prawa.

Czy wszystkie te instytucje też straciły wasze zaufanie?

Nie ufamy Komisji Weneckiej, bo doszło do przecieku. 500+

TK uznał waszą ustawę za niezgodną z konstytucją, jak będzie wasza reakcja?

To nie jest orzeczenie, to opinia. Nasza ustawa jest w porządku, bo istnieje domniemanie konstytucyjności.

Istnieje, dopóki ustawa nie zostanie poddana ocenie TK. Została.

Nasza ustawa jest w porządku, bo istnieje domniemanie konstytucyjności. PO robiło to samo. Zgodnie z tą ustawą wyrok jest niezgodny z tą ustawą.

Przecież nie można oceniać ustawy za pomocą tej samej ustawy, punktem odniesienia jest w tym wypadku konstytucja?

Nasza ustawa jest w porządku, bo istnieje domniemanie konstytucyjności. 500+

Czy wiecie, że zostaniecie za to skrytykowani w UE i Stanach Zjednoczonych?

Mamy do czynienia z bezprecedensowym i haniebnym atakiem zdradzieckiej opozycji.

Czy to możliwe, że jest ona aż tak silna, żeby manipulować całym demokratycznym światem?

Mamy do czynienia z bezprecedensowym i haniebnym atakiem zdradzieckiej opozycji.

A czy sami nie korzystaliście z takiej drogi? Nigdy nie zwracaliście się do instytucji europejskich?


Mamy do czynienia z bezprecedensowym i haniebnym atakiem zdradzieckiej opozycji.

A media? Czemu tak brutalnie je przejęliście?

PO robiło to samo.

Skoro robiło źle, to może należało to zmienić?


PO robiło to samo. 500+

Nie robią na was wrażenia demonstracje, opinie ważnych instytucji, sygnały płynące ze świata? Może jednak popełniliście jakieś błędy?


Mamy do czynienia z bezprecedensowym i haniebnym atakiem zdradzieckiej opozycji. PO robiło to samo. 500+

Miało być dla każdego dziecka!

500+ 500+500+... (Oj, chyba coś się zacięło.)

Albo jestem paranoiczką (wspaniale, może napisze jakiegoś Ubika), albo w PiS-ie jednak są roboty!

Ale jeszcze im się przyjrzę. W sytuacji, kiedy normalny człowiek chyba czułby się zestresowany, może nawet zawstydzony, próbował modyfikować odpowiedzi – nawet jeśli musi trzymać się „przekazu dnia” - oni/one nie wykazują żadnej emocji, nie drgnie im nawet najmniejszy muskuł na twarzy. Wzrok szklany. Zaprojektowane są na dwa trzy-stany mimiczne – wyższościowy uśmieszek, święte oburzenie, państwowa powaga. U wszystkich z jednej sztancy. Droid z Gwiezdnych wojen ma w sobie więcej ludzkich uczuć.

Na świecie są już komputery, które zdają test Turinga. Wystarczy, że 33 procent rozmówców uwierzy w ich ludzkość. Tyle mniej więcej wynosi elektorat PiS.
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8193
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-03-11, 19:10   

2. Czy to się aby z czymś znanym nie kojarzy?
http://wiadomosci.gazeta....ml#BoxNewsImgF3

Policja o 6 rano weszła do domu biegłego. "GW": Pytali, kto naciskał, by rozpoznał głos Błasika
Policjanci weszli do domu Tarnowskiego o szóstej rano. Mundurowi pytali, kto naciskał na niego ws. ekspertyz, zabrali mu też laptopa, przenośne dyski z danymi, dokumenty ze śledztwa smoleńskiego i ekspertyzy czarnych skrzynek - podaje "Gazeta Wyborcza".

Funkcjonariusze działali na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, która prowadzi dochodzenie ws. przecieku analizy zapisu rozmów z kokpitu Tu-154. W kwietniu zeszłego roku ujawniło ją Radio RMF FM. To m.in. w tej ekspertyzie zidentyfikowano głos gen. Błasika jako jednej z osób obecnych w kabinie pilotów. Wśród biegłych, który to zrobili, był właśnie Tarnowski.

Dlaczego policja weszła do mieszkania biegłego?

Prokuratura podejrzewa, że odpowiedzialny za przeciek ekspertyzy mógł być właśnie Tarnowski - naukowiec z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej jako jeden z niewielu osób miał dostęp do stenogramów. Jednak według ustaleń "GW" pytania zadawane podczas przesłuchania dotyczyły nie przecieku, ale tego, kto na niego naciskał, by rozpoznał głos Błasika.

Tarnowski w rozmowie z gazetą potwierdził, że był przesłuchiwany w charakterze świadka, ale nie udzielił żadnych innych informacji.

Co było w ekspertyzie ujawnionej przez RMF FM?

Biegli powołani przez prokuraturę wojskową stwierdzili, że głos osoby spoza załogi nagrany w kokpicie należał do Andrzeja Błasika. Generał miał być w kabinie pilotów do końca, a jego zachowanie - zdaniem ekspertów - mogło się przyczynić do katastrofy.

Dowódca Sił Powietrznych miał m.in. wydawać polecenia członkom załogi, a po pierwszym komunikacie "TERRAIN AHEAD" oczekiwać od załogi "po-my-słów" i wywierać na nią presję. Generał miał też akceptować schodzenie poniżej minimalnej wysokości w gęstej mgle.

To, do kogo należał nagrany głos, jest przedmiotem sporów. Rosyjski MAK o obecności Błasika w kokpicie mówił już latem 2010 roku; podobną wersję przyjęła też państwowa komisja Jerzego Millera. Hipotezy nie potwierdzili - ani jej nie zaprzeczyli - naukowcy z Instytutu Ekspertyz Sądowych. Powód? Nie byli w stanie jej zweryfikować.

_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8193
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-03-11, 19:22   

3. Posłanka Pawłowicz. Ponoć dr hab. Czego, po mojemu, przez grzeczność nie napiszę. ;) I tak wszyscy wiedzą.

To może nie tak dzisiejsze, bo wywiad sprzed jakiegoś czasu, ale moim zdaniem bardzo na czasie, zwłaszcza w związku z haniebną odzywką w kwestii pana Stuhra seniora i bezczelnymi wpisami wobec emerytki, która do niej napisała. Ale pewne fragmenty, moim zdaniem, wiele wyjaśniają. Uwaga na niezbyt parlamentarne słownictwo.

http://wyborcza.pl/duzyfo..._grzecznie.html

Ktoś napisał na mojej stronie poselskiej, że życzy mi, aby mnie ***. Wcale się tym nie przejmuję. Naprawdę nie jestem wredna i nie wstaję rano z zamiarem przyłożenia komuś
Porwałem z lady ostatni słoik powideł i pobiegłem do kościoła św. Wawrzyńca, aby posłuchać - jak zapowiadał sochaczewski PiS - niezłomnej felietonistki Radia Maryja, wybitnej profesor prawa, wiernej Ojczyźnie parlamentarzystki:

"Hańbą dla parlamentu są ludzie pokroju Palikota i im podobni, na przykład ksiądz Kotliński, który już nie jest księdzem, będzie się on smażył w piekle. Solą egzorcyzmowaną trzeba ich potraktować. Dostałam sól od sióstr, które sprawdziły ją na tym Dalajlamie, kiedy przyjechał do Wrocławia. Słuchajcie, te jego wierzenia nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem - reinkarnacje, zwalczanie sił szatańskich, własne doskonalenie się... Szkoda gadać. No więc siostry posypały solą fotel, na którym miał usiąść Dalajlama. I kiedy już rozsiadł się wygodnie, podskoczył raz, podskoczył drugi. Działa!

Nie wiem tylko, jak miałabym wnieść sól egzorcyzmowaną do Sejmu; tam wszędzie są kamery".

Po godzinnym wykładzie były długie brawa i długa kolejka z kwiatami ciętymi. Tylko ja miałem powidła śliwkowe i pewnie dzięki nim nie wracałem do Warszawy pociągiem, ale samochodem, na tylnym siedzeniu, obok poseł.

W okolicy Bieniewa-Parceli dowiedziałem się, że Polska jest wynarodowiona przez premiera Donalda Tuska; przed Ożarowem Mazowieckim, że Ziobro perfidnie wykorzystał Kaczyńskiego; w Ursusie, że jako dziennikarz powinienem stanąć po słusznej stronie i myśleć o dobru Polski.

A potem była herbata.

Gdy z Krystyną Pawłowicz piłem herbatę w ogródku kawiarnianym na Mokotowie:

- Młodo pani wygląda, pani poseł.

- Dziękuję. A mnie siódmy krzyżyk już idzie. Ostatnio w autobusie facet mi mówi: "Proszę pani, jaka pani młodziutka!". Powiedziałam mu, że to oświetlenie, że gdybym stanęła w pełnym świetle, to efekt byłby inny.

- W pełnym świetle też pani młodo wygląda.
- To geny. Mój tatuś do śmierci chodził wyprostowany. Poza tym prawie 40 lat pracy z młodzieżą na uniwersytecie robi swoje. Gdybym pracowała w domu opieki, od samego patrzenia bym się zestarzała.

Ale muszę wziąć się za siebie, bo na Facebooku wyzywają mnie od grubasów. W Sejmie utuczyłam się dziesięć kilo, przez zasiadanie w komisjach. A na przerwach siedzę w bufecie, do mieszkania w Ursusie nie opłaca mi się jechać. Zdecydowałam się na dietę tysiąc kalorii dziennie. I tak oszukuję - jak mi się chce lodów, to bez skrupułów kupuję pięć gałek.

(Poseł wpatruje się nerwowo w każdego, kto mija nasz stolik, jakby chciała spytać: "Kim jesteś?").
- Co składa się na ten tysiąc kalorii?

- O tym też pan będzie pisał?

- Przecież to interesujące.

- Na szczęście w kuchni nie muszę siedzieć - gotowanie czy pieczenie nigdy nie było moją mocną stroną. Co rano gotowe porcje dostarcza mi kurier - pięć posiłków. Są owoce, warzywa, sałatki, mięso, szynka, chleb. Nawet banan w czekoladzie jest.

W tym wieku trudniej zadbać o linię. Kiedyś uprawiałam sporty - rzucałam oszczepem, biegałam. Człowiek wtedy wyglądał. No i gdyby nie te sporty, to wylądowałabym w poprawczaku. Mnie ze sprawowania zawsze wychodziła czwóra. Dostałam raz piątkę, ale bez nagrody, to był warunek. Inne dzieci z piątką miały nagrodę. Ja mogłam pomarzyć. To dlatego, że między chłopakami chodziłam, dość agresywna byłam. Nikt mnie nie zaczepiał, wszyscy wiedzieli, że ze mną trzeba grzecznie.

(Z porcelanowych dzbanków nalewamy herbatę do filiżanek. Poseł drżą dłonie i oblewa sobie garsonkę; wyciągam z torby chusteczki i śpieszę z pomocą.
- Mam nadzieję, że nie zalałam panu dyktafonu.

Na szczęście ocalał).

- Dzisiaj też wszyscy wiedzą, że z panią trzeba grzecznie? Tak zwane lobby homoseksualne czy nawet dziennikarze nie zawsze postępują z panią "grzecznie". Wielu nie może pani wybaczyć słów o homoseksualistach - no, tych, że ich związki są jałowe i nieużyteczne dla społeczeństwa.

- To zaangażowane środowiska pedalskie podnoszą wrzawę.

- A może uraziła pani niezaangażowanego rolnika homoseksualistę spod Grójca?

- Proszę mi wierzyć, że mam dla homoseksualistów najgłębsze współczucie. Pytałam nawet ministra zdrowia, czy jest dla nich program pomocy, na przykład terapia w ramach NFZ. Niestety, nie ma. A przecież życie homoseksualistów musi być straszne - jeszcze wielokrotnie zdewiowane, jak u tego Grodzkiego, który myśli, że jest kobietą. Zaburzenie tożsamości płciowej, podstawowego instynktu życiowego człowieka, to niewyobrażalna męka. Jak człowiek jest ścięty u korzenia, to on nie wie, kogo ma kochać, czy chce mieć dzieci, czy nie, nie wie, jak ma się ubrać. Pomóżmy tym ludziom!

Z księdzem Dariuszem Oko chcieliśmy w Sejmie zrobić konferencję na temat problemu homoseksualizmu, ale PiS idzie na fali zwyżkowej i nie chcemy tego przytłumiać, żeby ktoś nam nie zarzucił, że zajmujemy się tylko wytykaniem, kto z kim śpi. Przeczekać trzeba.

Proszę pana, przesiądźmy się do innego stolika. Ta kobieta obok nadstawia uszy.

(Nie ma innego stolika, przenosimy dalej ten, przy którym siedzimy).

Do mnie zwracają się w listach homoseksualiści. Piszą, że bardzo cierpią i chcieliby wrócić do naturalności. Jeden z nich napisał, że poseł Robert Biedroń nic nie robi, tylko grzeje się w świetle jupiterów. Homoseksualiści powinni mieć świadomość, że to ja jestem ich obrońcą. Ci od Palikota robią na gejach i lesbijkach kariery, trzymają w ciemności, żeby stracili nadzieję i nie wierzyli, że można z tego wyjść. Ku światłości należy ich wreszcie wyprowadzić, modlić się do Boga o zdrowie psychiczne dla nich
- Przeprosiła pani poseł Annę Grodzką za porównanie jej twarzy do twarzy boksera?

- Mogę przeprosić bokserów za to porównanie.

Choć sama nie mam męża, bronię fundamentów rodziny. Mam do tego prawo, tak jak papież, biskup, ksiądz, czy każdy człowiek, któremu na sercu leży dobro rodziny - podstawowej komórki społeczeństwa.

- A propos męża. Czytałem, że pani chłopak uciekł na Pomorze, a pani spakowała walizkę i za nim pojechała.

- Pewnie pan to w "Newsweeku" wyczytał? Nie ma w tym krzty prawdy. "Newsweek" napisał mi drugi życiorys.

Wybrałam życie samotne, przez co mogę strzec na przykład wspomnianych fundamentów. Mam dobre wzorce, bo moja mamusia pochodzi z wielodzietnej rodziny. Było ich jedenaścioro, bardzo zżyci ze sobą. Ach, jak mi się podobają duże klany. Nadawałabym się do Afryki, tam jak się rodzina zjedzie, to jak szarańcza, i choćby nie wiem co, musisz wszystkich ugościć...

Nie, tak to bym jednak nie chciała.

Moja mamusia i tatuś byli w harcerstwie. Mamusia, żeby dostać się do liceum w Łowiczu, napisała pracę "Mój bohater Piłsudski". Bardzo to panie nauczycielki pochwaliły. Jak człowiek ma takie tradycje, to interesuje go to, co się z Polską dzieje.

- A dziennikarze?
- Co dziennikarze?

- Uwzięli się na panią?

- Mam taki potencjał, że rozjeżdżam wszystkich, w studiu musi być walka. Badania pokazały, że to mnie telewidzowie oglądają chętniej niż prezesa Kaczyńskiego. Nie dałam się Czajkowskiej z TVP, nie dałam się Kuźniarowi z TVN 24. Do takiej Olejnik bym poszła, jej trzeba wreszcie coś powiedzieć, skopać. Nawet do Lisa bym poszła i rozpierniczyła ten jego teatr. Ale ani Lisowi, ani Olejnik nie dam tej przyjemności.

Pamiętam, jak pierwszy raz witał się ze mną Jarosław Kuźniar. Myślał, że do studia przyszła jakaś tam głupiutka paniusia w lnianej sukience i włosem spiętym w warkocz. O, jakże się pomylił, jakże się przeliczył. Kiedy kończyliśmy program, miał łzy w oczach. A widział pan, jak w Polsat News storpedowałam dziennikarkę? No i jak wypadłam?

Naprawdę nie jestem wredna i naprawdę nie wstaję rano z zamiarem przyłożenia komuś. Jeśli zapraszają mnie do studia, żeby mnie skompromitować - a co za tym idzie skompromitować wartości, których bronię - to muszę odpowiadać na zaczepki dziennikarzy. Oni woleliby, żebym schyliła głowę, przytaknęła, wyszła zakłopotana. Nie ze mną te numery.

Poruszam wciągające tematy, dlatego dziennikarze lubią mnie zapraszać, rosną im słupki. Mam tak zwane gadane, mówię barwnie. W końcu dydaktyka polega na tym, żeby bawiąc, uczyć.
(Poseł odbiera telefon. "Przyjdę, ale muszę zobaczyć, czy ktoś z mamunią będzie mógł zostać". - Ta komórka to stary model - tłumaczy mi - umiem włączyć, ale SMS-a nie umiem wysłać. Komputerem też nie umiem się posługiwać).

- Przez ile lat miała pani zajęcia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego?

(- Ten facet dziwnie mi się przypatrywał, widział pan? - wodzi nerwowo wzrokiem za mężczyzną w białej koszuli, dopóki nie zniknie na końcu ulicy).

- Prawie 40. W 2011 napisałam prośbę o rozwiązanie umowy. Woźni jak odchodzą, to dostają kwiaty. Mnie po tylu latach nikt nie podziękował. Pani rektor napisała do mnie tylko jedno zdanie: "Przed odejściem proszę nie zapomnieć oddać legitymacji służbowej".

Musiałam odejść, bo Hania Gronkiewicz-Waltz odbierała mi zajęcia. Jest prezydentem miasta, ale wciąż kieruje Zakładem Administracyjnego Prawa Gospodarczego i Bankowego na Wydziale Prawa i Administracji.

Piszą, że myśmy się kiedyś przyjaźniły. Nie byłyśmy przyjaciółkami, ale koleżankami z pracy. Zaczęło się od tego, że jej pomogłam. Hania siedziała w domu zawekowana, więc zgłosiłam ją do NBP. Inaczej nikt by jej nie dostrzegł. Później w ramach wdzięczności, w rocznicę wyboru, zapraszała mnie do restauracji - miałam sobie wybrać miejsce i danie z karty. Posiedziałyśmy, pogadałyśmy, pojadłyśmy. Tak było przez kilka lat.

Potem ona zasiedziała się w banku, tamten świat ją wciągnął, była kupiona posadami. Doszły osobiste urazy - ja dużo publikowałam, mnie studenci lubili, biedniejszym kupowałam podręczniki, mieli mój domowy telefon. Pamiętam, jak dzwonili nocą. Taki jeden student, który pracował w policji, miał dyżur nocny i zadzwonił o pierwszej. Bo nie wiedział, co ma napisać w tytule pracy. Oczywiście przepraszał, że tak późno. Powiedziałam, że wcale nie jest późno, że czekałam na telefon od niego.

No i nie byłam zawistna, w ankiecie oceniającej moją pracę studenci dali mi ze sprawiedliwości pięć. Kiedyś kazano mi oblać na poprawce krewnego znanego komunisty. Nie oblałam, umiał na cztery, to dostał cztery.

Szkoda, że mój wydział stał się platformerski. Utrudniano mi życie, nie chciano dopuścić do habilitacji. Raz już miałam zarezerwowany obiad w restauracji dla komisji, ale w ostatniej chwili odwołano obronę, złośliwie, żeby tylko mi dopiec. Musiałam odwołać obiad i gości.

- A przygoda z polityką? Jak to się zaczęło?

- Zadzwonił do mnie prezes Jarosław Kaczyński z pytaniem, czy zechciałabym w wyborach zasilić Prawo i Sprawiedliwość. Wiedział, że jestem czasowo ograniczona, bo opiekuję się mamą. Powiedział, że to rozumie, bo też opiekuje się mamą. Nawet zaoferował pomoc. Bardzo mi to zaimponowało. Po Smoleńsku miał tyle spraw na głowie, a taki ludzki.

Dostałam wschodnią Polskę. Zgarnęłam około 21 tysięcy głosów, drugi wynik. Trochę przez Radio Maryja, gdzie mam felietony. Ale i tak nie było łatwo, na przykład PSL - szkodnik jeden - zaklejał mi plakaty.
Polityka interesowała mnie od zawsze. Pracowałam przy Okrągłym Stole nad ustawą o zgromadzeniach. Na przestrzeni lat pomagałam różnym politykom, ale zawsze wokół prawicy. W 2004 roku zgłosił się do mnie Roman Giertych z Ligi Polskich Rodzin, bo nikt nie był w stanie napisać mu skargi na traktat akcesyjny. Powiedziałam, że bezpłatnie napiszę, bo to również moja sprawa. No i napisałam. Dostałam za to bukiet róż i płytę z koncertem chopinowskim. A dzisiaj Giertych mówi w programie Moniki Olejnik: "Strzeżcie się PiS, bo kiedy wróci, będziecie mieli taki rząd, że ministrem spraw wewnętrznych będzie Macierewicz, a Pawłowicz sprawiedliwości".

Nie zapisałam się do PiS, nie lubię iść stadnie. Taka już jestem. Podczas zajęć na aplikacji w 1969 roku uniewinniłam morderczynię męża. Zabiła go nożem od kotletów, bo ją bił. Cała moja grupa ją skazała, poszła utartym śladem, a ja z tych samych faktów wyciągnęłam inne wnioski. Dostałam za to od sędziny pięć.

- Ma pani koleżanki?

- Nie mam czasu na koleżanki, więc przestały mnie zapraszać na imieniny. Wyobraża pan sobie mnie, jak siedzę za stołem, piję kawę i plotkuję?

- Słyszałem, że grożono pani śmiercią. Jak się pani odstresowuje?

- Odstresowuję się moją mamunią. Siedzę przy niej w każdej wolnej chwili, ma 90 lat.

Filmów nie oglądam, za to czytam gazety: "Nasz Dziennik", "Gazeta Polska Codziennie", "Gazeta Polska Tygodnik", "Niedziela". Oglądam Telewizję Trwam, słucham Radia Maryja - miód na serce. Włączam też Radio Classic, lubię Cesarię Evorę, orkiestrę Glenna Millera. Mam mnóstwo pamiątek - wpatruję się w ścianę, wiszą na niej zdjęcia w sepii, na nich mój dziadek i babcia. Wiszą stare szable.

- Te szable należały do dziadka?

- Nie, kupione na starociach.

A co do tych pogróżek; ktoś napisał na mojej stronie poselskiej, że życzy mi, aby mnie ***. Wcale się tym nie przejmuję. Gdy człowiek jest przekonany, że robi dobrze, to ma dookoła siebie pancerz ochronny. Rano trzeba się przeżegnać, pomodlić do Michała Archanioła, niech diabły przepędza. Poza tym, dostałam relikwie księdza Jerzego Popiełuszki, mam też fragment sutanny Jana Pawła II. A w sercu noszę świadomość, że moi wrogowie pracują na moje niebo.

Zamówi mi pan taksówkę?

Zanim Krystyna Pawłowicz zadzwoniła do mnie z prośbą, abym nie rozmawiał z jej rodziną, bo czuje się osaczona, usłyszałem:

Pryszczata Krysia przyjechała z mamą na wakacje do dziadków w Łowiczu. Była po ospie albo odrze. Świeże powietrze miało jej pomóc w rekonwalescencji, warszawskie nie dawało rady. A i czysta woda miała swoje zrobić. Dziewczynka lubiła kąpać się w Bzurze, biec łąką do wody (podwórko dziadków wychodziło na rzekę), szukać pod kamieniami raków. Towarzyszyła jej armia dzieciaków, ona przewodziła - wysoka, pyzata i pyskata.

Potrafiła przylać z otwartej ręki marudnemu kuzynostwu. I zawsze podczas zabawy była "panią nauczycielką".

Jej mama, też Krystyna, z łowickich Gawrońskich. Gawrońscy przed wojną zarzynali krowy i świnie. Robili najlepsze w Łowiczu kiełbasy, przez co mieli przekonanie o swojej wyższości, a i wierzyli, że płynie w nich błękitna krew. Pomagierom słabo płacili.

Krystyna wychowywała się ze starszym bratem i młodszą siostrą w Ursusie. Ojciec pracował w Wedlu, matka w geodezji. Oboje skryci, chroniący swoją prywatność. Kto nie zapowiedział swojej wizyty, mógł nietakt etykiety poczuć na własnej skórze. Posiedziało się 15 minut i szło do siostry matki, ciotki Jadźki, która mieszka w tym samym bloku. Do niej można było wejść bez zapowiedzi, o każdej porze. Kawy zaparzyła, pobiegła do sklepu po coś słodkiego, a jak w sklepie nie było, to narobiła drożdżowych placków.

Krystyna Pawłowicz nadal mieszka w Ursusie. Do niedawna w opiece nad matką pomagała jej ciotka Jadźka, ale od częstego dźwigania opadła z sił. Teraz poseł musi płacić pielęgniarkom.

Chętnie pomaga rodzinie, kuzynce w potrzebie wysłała na święta 1000 złotych. Nawet rodzina niewiele wie o jej kontaktach z młodszą siostrą i starszym bratem. Na pogrzebie wujka w Łowiczu powiedziała tylko, że siostra popiera "Walcówę" [Hannę Gronkiewicz-Waltz].

Gdy słuchałem Radia Maryja, usłyszałem Krystynę Pawłowicz stawiającą pytania:

Dlaczego pan premier Tusk stał się ostentacyjnym lewakiem walczącym z polskim Kościołem, pogardzającym polskimi bohaterami narodowymi i polskimi męczennikami?
Dlaczego uśmiecha się pokornie i przymilnie do niemieckiej kanclerz Merkel, a wysyła nienawistne spojrzenia posłom w polskim Sejmie?

Dlaczego premier Tusk ciągle harata w gałę, czyli gra w piłkę, albo biega sobie alejkami dla poprawienia układu muskułów, albo opala się w ogródku? Dlaczego pan premier wszedł w posiadanie Polski przez rosyjskie serwery?

Dlaczego pan premier Donald Tusk nigdy nie śpiewa patriotycznych, polskich pieśni? Czy pana Donalda Tuska można sobie wyobrazić jako warszawskiego powstańca?

Czy pan premier Donald Tusk w ogóle zna, rozumie i kocha Polskę?

Boże, nie spuszczaj z oka polskiego premiera, pozwól nam pilnować Polski.

Gdy w Sejmie debatowano nad ustawą antyaborcyjną, Krystyna Pawłowicz powiedziała do posła Marka Balta trzy zdania:

Nie poniżaj ich.

***.

Siadaj.
Przemówienie posła Marka Balta przerwane przez prof. Krystynę Pawłowicz

Gdy z Krystyną Pawłowicz przez telefon rozmawiałem:

- Jestem wdzięczna mamuni za wychowanie, pamiętam, jak w dzieciństwie czytywała mi "Życie świętej Genowefy". Teraz to ja czytam jej tę książkę, odwdzięczam się za trud wychowania.

">>Życie świętej Genowefy<<, napisane dla rodziców dzieci trudnych. Wydanie rozszerzone, Wydawnictwo Maria Vincit", s. 34 i 76.

"Po kilku dniach przyprowadziła Genowefa synka do gniazdka, w którym już w miejsce jajek były młode pisklęta, i rzekła: >>Widzisz, mój synu, jak te ptaszki są jeszcze słabiuchne: nie mają piórek, nie mogą z gniazdka wylecieć<<. >>Ach, rzekł chłopczyna, biedne ptaszki; jeszcze prawie całe gołe; ale czy też tu nie zmarzną lub z głodu nie umrą?<<. >>Nie, kochany synu! odpowiedziała matka; już temu Pan Bóg zaradził, aby nie cierpiały głodu albo zimna. (...)<<.

Gdy Genowefa kończyła te słowa, przyleciał stary ptaszek i usiadł na krawędzi gniazdka. Wszystkie młode ptaszki podniosły główki do góry i pootwierały dziobki, a stary ptaszek każde z nich osobno karmił. Chłopiec, widząc to, mocno się zadziwił i rozradował, klaszcząc małymi rączkami: >>Ach, jak to pięknie, jak to wybornie?<<. >>Widzisz, moje dziecię, rzekła Genowefa, że małe pisklęta jeszcze sobie nie umieją szukać żywności, przeto je żywi ten stary ptaszek. Ponieważ ziarnka byłyby jeszcze dla nich za twarde, dlatego przegryza je najpierw i rozmiękcza w swym dziobku i dopiero je rozdziela dorosły ptaszek. A co! niedobrzeż to Pan Bóg uczynił (...)<<.

Pobożność Genowefy, jej cierpienia i okazana w nich cierpliwość anielska, jej bogobojne słowa i budujący przykład były wielkim błogosławieństwem dla całego kraju. Toteż ludzie w całej okolicy stawali się pobożniejsi, cnotliwsi, a w niejednej chacie ustały swary, a niezgoda ustępowała miejsca jedności, miłości i powszechnej szczęśliwości".

***

Schowałem do torby zeszyt oraz dyktafon.

Na spotkanie w kawiarni Krystyna Pawłowicz kazała na siebie czekać trzy godziny. Kiedy już przyszła, powiedziała, że nie ma wiele czasu, bo ciążą jej ważniejsze sprawy na głowie, jak choćby przygotowanie felietonu dla Radia Maryja. Zapytała, czy nie podsunąłbym jej jakiegoś tematu.

Powiedziałem: A może o tym, jak trudno Polakom ze sobą rozmawiać?

Reportaż jest fragmentem książki o Rodzinie Radia Maryja, którą przygotowuję dla wyd. Czarne
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
Wędrowiec 
gwarek gaduła



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 6364
Skąd: Szczecin

Wysłany: 2016-03-11, 21:52   

 
 
Ela237 
gwarek gaduła



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 7758
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-03-12, 08:37   

A to tekst Marka Ryćko, podsumowujący to, co dzieje się w naszym kraju

Twierdzenia i Reguły
Marek Ryćko·11 marca 2016
W pewnym matematycznym państwie wybory wygrała partia o nazwie „Twierdzenia i Reguły”. Krótko po objęciu władzy partia uchwaliła nowe twierdzenie, które mówi, że dwa dodać dwa to jest dziewięć.
Natychmiast w kraju zaczęły się protesty. Opozycja protestowała, że nowe twierdzenie nie jest prawdziwe. Błyskawicznie zawiązał się ruch obywatelski pod nazwą Komitet Obrony Dowodów, KOD, który przekonywał, że każde stwierdzenie, żeby mogło być twierdzeniem, musi poprzez uznane reguły dowodzenia wynikać z aksjomatów. A zbiór aksjomatów, czyli twierdzeń podstawowych, zwany w tym kraju konstytucją, został przyjęty wcześniej w ogólnonarodowym referendum.
Partia Twierdzenia i Reguły, ustami swoich przedstawicieli, krzyczała, że skoro zagłosowało na nich 15% mieszkańców kraju, to mają teraz prawo ustalać, co jest twierdzeniem. Kierownik partii TiR oskarżał protestujących, że próbują utrzymać stary porządek i zahamować dobrą zmianę. A przecież dziewięć to więcej niż cztery, czyli lepiej.
Przeciwko wprowadzeniu nowego twierdzenia zaprotestowały dziesiątki ciał matematycznych w kraju, w tym Naczelna Rada Arytmetyczna, Matematyczny Osąd Najwyższy, Fundacja Zdrowego Myślenia, Wydziały Matematyki różnych uczelni. Wypowiedzieli się uznani matematycy. Wszyscy zgodnie twierdzili, że dwa dodać dwa równa się cztery. TiR trwał przy swoim.
Opozycja skierowała nowe „twierdzenie” do Trybunału Matematycznego, którego rolą jest badanie prawdziwości twierdzeń, czyli ich zgodności z aksjomatami i z regułami wnioskowania.
Minister spraw zagranicznych stwierdził, że wewnętrzne sprawy kraju należy załatwiać wewnątrz kraju i dlatego skierował wniosek do międzynarodowej Komisji Florenckiej, składającej się z kilkudziesięciu wybitnych matematyków, żeby wypowiedziała się na temat poprawności nowego twierdzenia.
Zanim Trybunał Matematyczny i Komisja Florencka się wypowiedziały — TiR zaproponował pewną liczbę kompromisów.
Jednym z kompromisów była opcja zerowa. Umawiamy się, że dwa dodać dwa to jest zero, a potem przedstawiciele TiR dorzucą do wyniku, ile uznają za stosowne. Ale przynajmniej dotychczasowy spór, czy dziewięć, czy cztery, zostanie zażegnany.
Inny proponowany kompromis miał polegać na tym, że TiR i opozycja wrzucą do wyniku coś od siebie, a nawet opozycja będzie mogła dorzucić o jeden więcej.
Opozycja nie wyraziła zgody na kompromisy w zakresie twierdzeń. Zarówno opozycja, jak i Komitet Obrony Dowodów zgodnie twierdzili, że TiR ma prawo uchwalać dowolne twierdzenia, pod warunkiem, że da się je udowodnić na podstawie aksjomatów. TiR upierał się, że do wprowadzenia twierdzenia wystarcza posiadanie odpowiedniej władzy. I oskarżał opozycję, że nie zgadza się na żadne kompromisy.
Trybunał Matematyczny orzekł, że dwa plus dwa to jest cztery.
Drukarnia Rządowa odmówiła opublikowania wyroku Trybunału Matematycznego, bo przecież drukarz wie lepiej, że dwa plus dwa to jest dziewięć, więc Trybunał nie mógł orzec, że cztery.
Komisja Florencka orzekła, że dwa plus dwa to jest cztery.
TiR ogłosił, że opinia Komisji Florenckiej jest tylko opinią, która nie jest wiążąca. Komisja może sobie uważać, że cztery, ale przecież my sami decydujemy w naszym kraju, więc dziewięć.
Na razie w kraju TiR posuwa się do przodu na bazie swojego twierdzenia. Reguły logiki mówią, że każda implikacja o poprzedniku fałszywym jest prawdziwa. Więc może się zdarzyć wszystko.
_________________

 
 
Ela237 
gwarek gaduła



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 7758
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-03-12, 09:00   

http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=116a31
_________________

 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8193
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-03-12, 21:17   

Tylko PAD-om, Pawłowiczom, Piotrowiczom, Kaczyńskim i podobnym z pierwszego sortu wszystko wolno. Reszta morda w kubeł i klaszczać panom. :(

Za tekst o Jerzym Stuhrze taka jedna powinna gnić za kratkami.
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
Ela237 
gwarek gaduła



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 7758
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-03-12, 23:42   

http://natemat.pl/174205,...jest-demokracja

Nawet nie wiem, co w komentarzu napisać. Mowę mi odjęło.
_________________

 
 
nevra 
na czytanie ze zrozumieniem najlepsze są tabletki



Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 01 Lut 2006
Posty: 8193
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-03-13, 10:56   

Ooo... :( Ręce opadły.

Ponoć chorych trzeba rozumieć, ale ja już nie potrafię.

Pamiętacie? To tak w kwestii TVPIS.


Ze dwa lata temu gdzieś
Taka się rozeszła wieść:
Że z pomocą super- ekstra- specjalistów
Wskutek ważkich stu decyzji
Ma się odbyć w Telewizji
Nadzwyczajne Przeszkolenie Kamerzystów.

Ten, co szkolił, nie był kiep,
Miał analityczny łeb
(tak przynajmniej sam o sobie twierdził śmiało)
I powiada nam: Chłopaki,
Problem jest ogólnie taki:
Przyjdzie dużo, a pokazać trzeba mało!

Trzeba, chłopcy, zrobić tak
(bo inaczej - tęgi hak
wyląduje w waszych personalnych teczkach):
Będzie tłum stłoczony licznie,
Rozmodlony fanatycznie,
A w kamerze ma mi z tego wyjść garsteczka!

A my - łbem pokorny skłon,
Bo do naszych mocnych stron
Nie należy ni moralność, ni odwaga...
Jak pan specjalista każe,
Tak w kamerze się pokaże,
I niech szuka innej pracy, kto się wzdraga!

A tak po dwóch latach gdzieś
Nowa się rozeszła wieść:
Że nam to szkolenie nie wystarczy wcale,
Jak pan specjalista mawia,
Przyszedł nowy trynd, co sprawia,
Że nas trzeba intensywnie szkolić dalej.

Specjalista był ten sam,
Tylko przymizerniał nam
(łeb miał twardszy i sprawował wyższy urząd)
I powiada nam: Chłopaki,
Problem jest tym razem taki:
Przyjdzie mało, a pokazać trzeba dużo!

Trzeba, chłopcy, zrobić tak
(bo inaczej - tęgi hak
wyląduje w waszych teczkach personalnych):
Przyjdzie garstka, lecz ja wierzę,
Że zrobicie z niej w kamerze
Spory pochód! Uśmiechnięty! Tryumfalny!

A my - łbem pokorny skłon...
...choć ostatnio z różnych stron
Coś się o tym pomalutku przebąkuje,
By kierować się w obrazie
Tylko prawdą - lecz na razie
Takich szkoleń u nas się nie przewiduje...

Wojciech Młynarski
_________________


kochane małe futrzaczki
 
 
 
Ela237 
gwarek gaduła



Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 04 Lut 2006
Posty: 7758
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-03-13, 12:00   

Nev, właśnie przy śniadaniu mówiliśmy o tym wierszu Młynarskiego. Nawet Pan Wojciech to śpiewał. I miałam zamiar poszukać go w necie. Mamy identyczne skojarzenia.
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Google
 
Web bociany.org.pl